W felietonie dla „Innej Polityki” Ryszard Czarnecki bierze na warsztat nową rolę Pakistanu jako mediatora na Bliskim Wschodzie. Jak przekonuje, za pokojową narracją Islamabadu kryją się nie tyle ambicje dyplomatyczne, co presja ekonomiczna i rosnące koszty globalnego konfliktu.
Nie uciekam od tematów krajowych, ale teraz to polityka międzynarodowa w głównej mierze określa nasze miejsce na światowym boisku geopolitycznym. A jeśli już mówimy o polityce zagranicznej, to o czym można dziś pisać? Oczywiście przede wszystkim o wojnie i pokoju (?) na Bliskim Wschodzie.
Stolica Pakistanu – Islamabad – stała się w ostatnich tygodniach miejscem spotkań polityków USA i Iranu, a także szefów resortów spraw zagranicznych Turcji, Egiptu i Arabii Saudyjskiej. Co prawda umowy pokojowe dotyczące Bliskiego Wschodu obowiązują tylko w dni parzyste, a w nieparzyste niezmiennie następuje eskalacja działań zbrojnych, to jednak faktem jest, że Pakistan zaczął przedstawiać się jako skuteczny negocjator pokoju w tym bodaj najbardziej zapalnym regionie świata.
Zajrzyjmy jednak za kulisy. Islamabad uważa, że bycie „gołąbkiem pokoju” jest dobre PR-owo. Tymczasem nie o poprawienie międzynarodowego wizerunku tego jednego z dwóch najliczniejszych muzułmańskich państw świata tu głównie chodzi. Rzecz w tym, że Pakistan w pewnym sensie znalazł się – mówiąc językiem karciarzy – „na musiku”. Przede wszystkim ze względów gospodarczych.
Kraj ten bowiem importuje przeszło cztery piąte swoich zasobów ropy, a wojna USA i Izraela z Iranem, jak wiadomo, spowodowała kosmiczny wzrost cen tego surowca. Już w okresie od lipca 2025 do lutego 2026 Pakistan z tytułu importu ropy poniósł koszty rzędu 10,7 miliarda USD. Półtora miesiąca temu rząd w Islamabadzie ogłosił największą w dziejach kraju podwyżkę cen paliw: za benzynę płacono 321 rupii za litr, a za olej napędowy 336 rupii. Owe drastyczne podwyżki były… spełnieniem życzeń Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), który domagał się, aby rosnące koszty paliw bezpośrednio przenieść na konsumentów.
To skądinąd norma w licznych „programach naprawczych”, które MFW narzuca różnym państwom, głównie Azji i Afryki.
Dodajmy do tego fakt, że Pakistan jest także uzależniony od gazu ziemnego LNG z Kataru. Gdy – w rewanżu za atak amerykańsko-izraelski – Islamska Republika Iranu uderzyła w infrastrukturę energetyczną Kataru, natychmiast QatarEnergy wstrzymał eksport do Pakistanu, co dla władz w Islamabadzie było poważnym problemem. Bądź co bądź katarski LNG pokrywa jedną czwartą produkcji energii elektrycznej w Pakistanie!
Ryszard Czarnecki
Ryszard Czarnecki – były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, publicysta, komentator spraw międzynarodowych. Jeden z najbardziej doświadczonych polskich europosłów, związany z prawicą i aktywny obserwator sceny geopolitycznej.
Ryszard Czarnecki

