Zapowiedź zwiększenia kontyngentu USA w Polsce to potężny impuls geopolityczny, który wzmacnia naszą pozycję w regionie i w strukturach NATO, redefiniując dotychczasowe relacje transatlantyckie. Ryszard Czarnecki ucieka jednak od krajowego ping-ponga politycznego, by przyjrzeć się międzynarodowym realiom tej decyzji. Wskazuje, że w tej beczce miodu kryje się kilka poważnych niewiadomych. Kiedy realnie żołnierze trafią nad Wisłę? Czy będzie to obecność stała, czy jedynie rotacyjna? Czas ucieka, a Polacy zamiast twitterowych deklaracji oczekują dziś twardej strategii.
Od europejskiego koziczka do transatlantyckiego rzemyczka ! Tym razem piszę już nie o szaleństwach unijnych elit, jak ostatnio, ale o relacjach Waszyngton- Warszawa. Ostatnia zapowiedź prezydenta USA o zwiększeniu aż o pięć tysięcy liczby żołnierzy amerykańskich w naszym kraju jest dużym sukcesem Polski, ale przede wszystkim prezydenta RP. To przecież jego lokator Białego Domu wskazał jako człowieka, który to „załatwił”. W wymiarze międzynarodowym mniej ważne kogo personalnie jest to zasługą nad Wisłą i Odrą, a także Łyną – jednak w wymiarze polityki krajowej to akurat jest ważne bardzo.
Pozwolę sobie jednak uciec od wewnątrz krajowego ping-ponga politycznego i skupić się na kontekście międzynarodowym. Decyzja 47 prezydenta w dziejach Stanów Zjednoczonych Ameryki istotnie wzmacnia pozycję Polski w naszym regionie Europy- i to obojętnie czy nazwiemy go „nową Unią” czy też „Bukaresztańską Dziewiątką”. Stanowisko głowy amerykańskiego państwa, które ewidentnie uciera nosa Pentagonowi i zachowawczym generałom( zupełnie im się nie chce dokonywać relokacji swoich żołnierzy z Niemiec ,gdzie służy już trzecie pokolenie armii USA ) – zdecydowanie też wzmacnia pozycję Polski i w UE i w europejskiej części NATO. I na tym koniec miłych słów. Rzeczpospolita bowiem otrzymała od największego (wciąż) mocarstwa świata duże, dobrej jakości ciasto ,ale niestety są w nim i zakalce. Albo przynajmniej coś co na zakalce wygląda .
Warto zatem wyjaśnić kilka spraw. Dla przejrzystości podam je w punktach. 1. Kiedy nastąpi finalizacja twitterowej zapowiedzi prezydenta Donalda Johna Trumpa czyli kiedy owe pięć tysięcy Jankesów w mundurach trafi do Polski? 2. Czy będzie to dalej, zgodnie z Traktatem NATO – Federacja Rosyjska obecność rotacyjna, jak dotąd czy też może już w końcu stała (ja obstawiam tą pierwszą opcję)? 3. Czy owa „piątka Trumpa” (wszelkie prawa autorskie zastrzeżone ! ) będą to żołnierze relokowani z Niemiec czy też z innych krajów Stałego Kontynentu czy też będzie to „ekstra-pula” dla Polski ? 4. Gdzie ci dodatkowi żołnierze zza „Wielkiej Wody” będą w Polsce rozlokowani? 5. Czy ten militarny ruch tektoniczny oznacza przeniesienie do Polski jakichś jednostek kierowniczych armii USA w Europie czy też NATO w Europie? 6. Jakie rodzaje wojsk będą owi żołnierze reprezentować?
To pytania do bólu twarde. Wszak sojusznicy – jak to przyjaciele – powinni rozmawiać ze sobą szczerze i otwarcie. No i oczywiście mają prawo pytać o szczegóły. Przecież już stare polskie przysłowie mówi: „Diabeł siedzi w szczegółach”. Z kolei w Izraelu istnieje podobne, ale też zupełnie różne przysłowie: „Bóg tkwi w szczegółach”. Obojętnie, które z tych przysłów bardziej podoba się prezydentowi USA – Polacy czekają na konkrety. Are You ready, Mr President ? Bo, jak mawiali starożytni Rzymianie :” tempus fugit” – „czas ucieka”….
Ryszard Czarnecki

