Czy wojna na Wschodzie weszła w etap, w którym przewagę daje już nie siła militarna, lecz demografia, gospodarka i odporność społeczeństw? O tym w swoim najnowszym felietonie dla „Innej Polityki” pisze Ryszard Czarnecki.
I znowu będę pisał o tym, co za miedzą, czyli w Europie Wschodniej. Najpierw będzie przysłowie, a potem analiza. A więc: „Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma” – tym starym polskim porzekadłem można najkrócej i najbardziej treściwie skomentować to, co dzieje się w kwestii wojny w Europie Wschodniej.
„Zmęczenie wojną jest może odczuwalne w Rosji, jednak z całą pewnością jest ono dużo większe na Ukrainie. Do tego dochodzi postępująca depopulacja państwa ukraińskiego”
Z jednej strony Ukraina coraz śmielej i coraz dalej, gdy chodzi o zasięg swoich dronów (rakiet), atakuje Rosjan na ich terytorium, zadając punktowe, ale zapewne dotkliwe straty, zwłaszcza gdy chodzi o sprzęt wojskowy. Inna sprawa, że w sytuacji przestawienia przemysłu rosyjskiego na tryb wojenny owe straty, choćby nawet dość poważne w sensie materialnym, są jednak – gdy chodzi o sprzęt militarny – dość szybko odtwarzalne. Podobnie jest z uderzaniem na infrastrukturę energetyczną: to na pewno Moskwę boli, ale nie stanowi groźby załamania całego systemu zasilania obywateli, firm i instytucji w energię.
Kijów traci więcej procentowo, a straty te są trudniejsze do powetowania – zarówno gdy chodzi o zachodni sprzęt wojskowy, który dostarczany jest obecnie przez kraje NATO do naszego wschodniego sąsiada dużo mniej chętnie niż dotychczas, jak też w zakresie zniszczeń infrastruktury krytycznej, procentowo znacznie większych niż te w Rosji.
„Moskwa krwawi, ale Kijów jeszcze bardziej i szybciej. Wydaje się, że czas pracuje jednak na rzecz Rosji”.
Zmęczenie wojną jest może odczuwalne w Rosji, jednak z całą pewnością jest ono dużo większe na Ukrainie. Do tego dochodzi postępująca depopulacja państwa ukraińskiego. Godzi się przypomnieć, że gdy upadał Związek Sowiecki, Ukraina liczyła ponad 50 milionów ludności, a po dużych ruchach migracyjnych na początku tego wieku – jeszcze ponad 40 milionów. Dziś, choćby według danych francuskich, liczy ona poniżej 28 milionów obywateli, a praktycznie z każdym miesiącem i tygodniem liczba ta spada z racji narastającej emigracji. Także i tej fali emigracyjnej spowodowanej oficjalnymi decyzjami władz państwowych, które w końcu, po dużych protestach społecznych i w obliczu zbliżającej się kampanii prezydenckiej oraz walki Zełeńskiego o reelekcję, zdecydowały się otworzyć szlabany graniczne również dla młodych Ukraińców, dotąd objętych obowiązkową służbą wojskową.
Dochodzi do tego zapaść gospodarcza i związany także z tym postępujący brak nadziei oraz wiary w zakończenie wojny i stabilizację. Moskwa krwawi, ale Kijów jeszcze bardziej i szybciej. Wydaje się, że czas pracuje jednak na rzecz Rosji. Jednak na pewno nie jest to przykład tzw. win-win situation, czyli wygranej obu stron. I po zawarciu pokoju (kiedy? Nikt nie wie!) bilans strat będzie zdecydowanie większy po stronie Ukrainy.
Ryszard Czarnecki
Ryszard Czarnecki – były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, publicysta, komentator spraw międzynarodowych. Jeden z najbardziej doświadczonych polskich europosłów, związany z prawicą i aktywny obserwator sceny geopolitycznej.

