Czy rok 2027 przyniesie polityczny zwrot Europy w prawo? Ryszard Czarnecki przygląda się wyborczemu kalendarzowi największych państw Unii Europejskiej i wskazuje, że w kilku z nich dotychczasowy układ sił może zostać poważnie zachwiany…
Dziś nie o bieżączce, tylko o przyszłości. Inna rzecz, że niedalekiej. Oto bowiem za pasem mamy Anno Domini 2027, czyli Rok Pański 2027. A co do tytułu tego tekstu, spieszę z wyjaśnieniem: nie o naszej Polsce piszę głównie w tej rubryce, choć w tym przypadku także i o Rzeczypospolitej. W tej stałej rubryce skupiam się na polityce międzynarodowej i teraz też tak – w zasadzie – będzie.
Napisałem, że nie będę pisał o Polsce. Precyzuję: nie tylko i nie głównie o Rzeczypospolitej. Oto bowiem w przyszłym roku w czterech z pięciu największych państw Unii Europejskiej odbędą się wybory prezydenckie lub parlamentarne. Z tej G-5 (grupy pięciu największych członków UE) wyborów nie będzie tylko w Niemczech. Ściślej: tam też będą, ale „tylko” w landach, czyli krajach związkowych. Skądinąd w Republice Federalnej Niemiec, w wyborach landowych we wrześniu już tego roku, w dwóch krajach związkowych faworytem do zwycięstwa jest prawicowa, antyimigracyjna oraz eurosceptyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD).
Wybory prezydenckie odbędą się we Francji. Obecny prezydent Emmanuel Macron po dwóch kadencjach w Pałacu Elizejskim wystartować nie może. Wiadomo już, kogo poprze. Wiadomo, że po raz trzeci o fotel prezydenta V Republiki ubiegać się będzie Marine Le Pen. Na pewno osiągnie najlepszy rezultat w historii swoich startów, ale czy wygra? Oto jest pytanie.
„W przyszłym roku w czterech z pięciu największych państw Unii Europejskiej odbędą się wybory prezydenckie lub parlamentarne”
We Włoszech odbędą się wybory parlamentarne do obu izb: Camera dei Deputati (odpowiednik Sejmu RP) i il Senato (wiadomo). Obecna premier Giorgia Meloni może, uwaga, zostać prezydentem! Elekcja głowy państwa w Italii odbywa się poprzez wybór parlamentu, a w nim prawica (koalicja trzech partii: centroprawicowej, prawicowej i bardzo prawicowej…) ma większość w obu izbach.
Jednak oczywiście może się to zmienić po przyszłorocznych wyborach do obu izb parlamentu w Rzymie. Wybory prezydenta natomiast odbędą się dwa lata po wyborach do Izby Deputowanych i Senatu. Aby więc pani premier została panią prezydent, musi najpierw drugi raz z rzędu wygrać elekcję parlamentarną. To możliwe, choć niełatwe.
W Hiszpanii istnieje spora szansa na zmianę władzy. Rządząca lewica jest u władzy przez większość tego wieku. Według części sondaży przyszły rząd może utworzyć prawicowy VOX z centrową Partido Popular (Partią Ludową). Tylko że o tym już wie premier Pedro Sánchez – jeden z najbardziej lewicowych szefów rządów w Europie. I dlatego chce dać przed wyborami obywatelstwo – a więc i prawo głosu – 500 tysiącom imigrantów, którzy w zdecydowanej większości będą głosować na socjalistów!
Wreszcie mamy Polskę. Ale to już temat na osobny artykuł. Zwłaszcza że sytuacja obecna dostarcza materiału na całą książkę, a nie tylko skromny tekst. Wrócę do tego tematu niedługo.

