Close Menu
    Ostatnie wiadomości

    Historia Polski zatacza niebezpieczne koło. Targowica nie zaczęła się od rosyjskich bagnetów

    2026-10-14 08:16

    Kraków wymknął się Tuskowi. Ale prawica może źle odczytać ten sygnał

    2026-10-12 07:12

    Europa nauczyła się żyć z wojną. Trump pyta, kto odważy się ją zakończyć

    2026-10-11 07:37
    Facebook X (Twitter) Instagram
    Dzieje się!
    • Historia Polski zatacza niebezpieczne koło. Targowica nie zaczęła się od rosyjskich bagnetów
    • Kraków wymknął się Tuskowi. Ale prawica może źle odczytać ten sygnał
    • Europa nauczyła się żyć z wojną. Trump pyta, kto odważy się ją zakończyć
    • Tusk uderza w Nawrockiego po tragedii w szkole. Bagiński w Radio WNET: „Patologiczny cynizm”
    • Były szef niemieckiego wywiadu w areszcie. Polski wątek tej historii jest wyjątkowo ciekawy
    • „Będą tam znane nazwiska”. Oficer kreśli ponury scenariusz dla Polski
    • TVN lubił Amerykę, ale nie tę Trumpa. Wielka fuzja zmienia układ sił
    • Polski biznes nie czeka już na polityków! Brzoska i Sołowow inwestują w SMR-y
    Facebook X (Twitter)
    Inna PolitykaInna Polityka
    • Strona główna
    • Wiadomości
    • Ciekawostki i historia
    • Kultura
    • Opinie
    • Kontakt
    Inna PolitykaInna Polityka
    Strona główna»polityka»Europa nauczyła się żyć z wojną. Trump pyta, kto odważy się ją zakończyć
    polityka

    Europa nauczyła się żyć z wojną. Trump pyta, kto odważy się ją zakończyć

    Marta GraseggerMarta Grasegger2026-10-11 07:376 minut czytania
    Facebook Twitter LinkedIn Telegram Pinterest Tumblr Reddit Email
    Donald Trump kwestionuje politykę Wołodymyra Zełenskiego. W tle wojna na Ukrainie, interesy europejskich mocarstw i miliardy przeznaczane na zbrojenia.
    Donald Trump kwestionuje politykę Wołodymyra Zełenskiego. W tle wojna na Ukrainie, interesy europejskich mocarstw i miliardy przeznaczane na zbrojenia.
    Udostępnij
    Facebook Twitter LinkedIn Pinterest Email

    Donald Trump zakwestionował polityczną przyszłość Wołodymyra Zełenskiego. Ale jego słowa stawiają w niewygodnym położeniu również europejskich przywódców, którzy od lat obiecują Ukrainie zwycięstwo, ale nie potrafią przedstawić przekonującego planu zakończenia wojny. Więcej, ich zaplecze marzy po cichu o powrocie do biznesów w Rosji i w tym kontekście, prezydent USA powiedział to, czego oni powiedzieć nie chcą, chociaż myślą identycznie.

    W europejskich stolicach łatwiej dziś mówić o następnej transzy uzbrojenia niż o warunkach pokoju. Łatwiej ogłosić kolejny program zbrojeniowy, niż odpowiedzieć na pytanie, jak ma wyglądać Ukraina za pięć lat. Politycy, którzy jeszcze niedawno zapewniali, że nie ma alternatywy dla militarnego zwycięstwa nad Rosją, coraz częściej mówią o negocjacjach. Robią to jednak ostrożnie, jakby samo przyznanie, że wojna musi kiedyś zakończyć się przy stole rozmów, oznaczało zakwestionowanie wszystkich wcześniejszych decyzji.

    Donald Trump takich skrupułów nie ma, a oskarżając Wołodymyra Zełenskiego o niewykorzystanie szans na porozumienie, zasugerował potrzebę wyboru nowego prezydenta Ukrainy. Tym samym, postawił sprawę z brutalną prostotą i wyraził opinię wielu, nawet jego osobistych przeciwników. Co prawda, nie dowiódł w żaden sposób, że pokój był kiedykolwiek na wyciągnięcie ręki, ale przypomniał, że wojenne przywództwo nie daje politykowi prawa do nieograniczonego kredytu zaufania.

    Zełenski i cena wojennego autorytetu

    W 2022 roku Zełenski stał się symbolem ukraińskiego oporu. Odmówił opuszczenia Kijowa, potrafił przemówić do zachodnich społeczeństw i zdobył pomoc, bez której Ukraina znalazłaby się w znacznie trudniejszym położeniu. Dziś tamten polityczny kapitał jest wystawiony na inną próbę. Umiejętność mobilizowania narodu do walki nie jest przecież tym samym, co umiejętność wyprowadzenia go z wojny.

    Ukraiński prezydent musi mierzyć się z pytaniami, których nie da się zagłuszyć kolejnymi wystąpieniami przed zagranicznymi parlamentami. Jakie warunki pokoju uważa za osiągalne? Co powinno skłonić Rosję do ich zaakceptowania? Jak długo Ukraina jest w stanie ponosić koszty wojny i jakie gwarancje otrzyma w zamian za ewentualne ustępstwa? To nie są pytania zadawane w interesie Kremla, ale padłyby w każdym państwie demokratycznym, szczególnie w takim, którego obywatele muszą płacić za decyzje polityczne najwyższą cenę.

    Nieprzeprowadzenie wyborów podczas stanu wojennego ma podstawy w ukraińskim prawie i nie czyni z Zełenskiego uzurpatora, ale nie usuwa problemu politycznej odpowiedzialności. Przeciwnie, im dłużej trwa wojna, tym ważniejsze staje się, by decyzje o jej dalszym prowadzeniu miały czytelne społeczne uzasadnienie.

    Stambuł. Historia pokoju, którego nie podpisano

    Wiosną 2022 roku rosyjscy i ukraińscy negocjatorzy rozmawiali w Stambule o neutralności Ukrainy, gwarancjach bezpieczeństwa i przyszłości okupowanych terytoriów. Powstały projekty porozumienia, ale do podpisania traktatu było jeszcze daleko. Rosyjskie żądania, spór o gwarancje i odkrycie zbrodni popełnionych przez okupantów sprawiły, że rozmowy zakończyły się fiaskiem.

    W politycznej pamięci tamtych tygodni szczególne miejsce zajmuje wizyta Borisa Johnsona w Kijowie. Jej znaczenie do dziś pozostaje przedmiotem sporu. Nie ma wystarczających dowodów, by uznać, że brytyjski premier samodzielnie przekreślił gotowy pokój. Nie sposób jednak zignorować szerszego dylematu, przed którym stanęły wówczas zachodnie stolice: czy należało wykorzystać możliwość negocjacji, czy raczej wspierać dalszą walkę w przekonaniu, że Rosję można militarnie osłabić i uzyskać lepsze warunki?

    Z perspektywy czasu pytanie brzmi jeszcze poważniej. Czy ocena szans na wojskowe rozstrzygnięcie była realistyczna? Czy obietnice składane Kijowowi odpowiadały rzeczywistym możliwościom Zachodu? I czy kolejne decyzje podejmowano z myślą o trwałym bezpieczeństwie Ukrainy, czy także pod wpływem politycznej niechęci do wycofania się z raz przyjętej strategii?

    Nie ma uczciwej odpowiedzi na te pytania bez uwzględnienia odpowiedzialności Rosji. To Moskwa rozpoczęła pełnoskalową inwazję i wielokrotnie stawiała warunki nie do przyjęcia dla niepodległego państwa. Nie oznacza to jednak, że zachodnia dyplomacja powinna być wyłączona z krytycznej oceny.

    Berlin i Paryż. Wielkie deklaracje, trudne pytania

    Emmanuel Macron lubi mówić o strategicznej autonomii Europy. Friedrich Merz podkreśla znaczenie europejskiej odpowiedzialności za bezpieczeństwo kontynentu. Obaj wspierają Ukrainę, obaj domagają się zdecydowanej odpowiedzi na rosyjską agresję. Znacznie mniej miejsca w ich politycznym przekazie zajmuje pytanie, w jaki sposób przełożyć tę determinację na trwałe porozumienie.

    To nie jest drobny szczegół. Można dostarczać broń, rozszerzać sankcje i podnosić wydatki obronne, a jednocześnie nie mieć przekonującej koncepcji zakończenia konfliktu. Wówczas środki polityki zaczynają zastępować jej cel. Kolejne szczyty przynoszą następne deklaracje, lecz niekoniecznie przybliżają odpowiedź na pytanie, jak ma wyglądać bezpieczeństwo Europy po wojnie.

    Szczególnie niewygodna jest tu historia niemieckiej polityki wobec Rosji. Przez lata Berlin przedstawiał energetyczne związki z Moskwą jako przedsięwzięcie gospodarczo racjonalne, a nawet sprzyjające stabilności. Nord Stream stał się symbolem tej doktryny. Dziś niemieccy politycy mówią językiem odstraszania, sankcji i strategicznego zagrożenia. Zmiana może być uzasadniona, ale nie unieważnia odpowiedzialności za wcześniejsze wybory.

    Warto o tym pamiętać również wtedy, gdy przyjdzie czas rozmów o odbudowie relacji gospodarczych z Rosją. Historia europejskiej polityki energetycznej pokazuje bowiem, że wielkie moralne deklaracje i wielkie kontrakty potrafiły funkcjonować obok siebie. To wystarczający powód, by przyszłe decyzje Berlina i Paryża oceniać na podstawie czynów, a nie samych zapewnień.

    SAFE. Wojna zmienia nie tylko granice bezpieczeństwa

    Rosyjska agresja uruchomiła w Europie procesy, których znaczenie wykracza daleko poza pomoc Ukrainie. Rosną budżety obronne, powstają nowe mechanizmy finansowania, a Komisja Europejska uzyskuje coraz większą rolę w koordynowaniu inwestycji zbrojeniowych. Program SAFE, obejmujący do 150 miliardów euro pożyczek, jest wyrazistym przykładem tej tendencji.

    Sam rozwój europejskiego przemysłu obronnego jest potrzebny. Po latach niedoinwestowania państwa kontynentu muszą odbudowywać zdolności produkcyjne i uzupełniać arsenały. Pytanie dotyczy jednak podziału korzyści oraz wpływu nowych instrumentów na pozycję państw członkowskich. Niemieckie i francuskie przedsiębiorstwa zbrojeniowe dysponują skalą produkcji i zapleczem, które mogą ułatwiać im zdobywanie dużych kontraktów. Polska ma prawo oczekiwać, że wspólne finansowanie przełoży się również na rozwój jej własnego przemysłu, a nie tylko na zakupy u silniejszych partnerów.

    Jest też wymiar ustrojowy. Każdy kolejny wspólny instrument finansowy i mechanizm koordynacji rodzi pytanie o granicę między skuteczną współpracą a trwałym przenoszeniem kompetencji do Brukseli. Dla zwolenników głębszej integracji to szansa na sprawniejszą politykę obronną. Dla jej krytyków – kolejny etap ograniczania samodzielności państw. W obu przypadkach dyskusja powinna dotyczyć konkretnych decyzji i ich skutków, a nie sprowadzać się do hasła, że wobec rosyjskiego zagrożenia wszelkie wątpliwości muszą zamilknąć.

    Trump nie może wymagać ustępstw tylko od Kijowa

    Amerykański prezydent otworzył debatę, której europejscy politycy często unikali. Nie oznacza to jednak, że jego własna strategia pozostaje wolna od sprzeczności. Naciskanie na Zełenskiego przy jednoczesnym poszukiwaniu porozumień gospodarczych z Moskwą rodzi pytanie o rzeczywistą równowagę presji wywieranej na obie strony konfliktu.

    Jeżeli Rosja otrzyma korzyści ekonomiczne bez wiarygodnych zobowiązań dotyczących zakończenia agresji, dyplomatyczny sukces może okazać się pozorny. Pokój wymaga czegoś więcej niż podpisów pod dokumentem. Musi ograniczać możliwość wznowienia wojny, inaczej stanie się tylko zawieszeniem broni, podczas którego silniejsza strona przygotuje następne uderzenie.

    Trump ma więc prawo pytać Zełenskiego o strategię. Zełenski ma prawo domagać się gwarancji bezpieczeństwa. Europejscy przywódcy muszą natomiast wyjaśnić, jak zamierzają pogodzić dalszą pomoc wojskową z rzeczywistym wysiłkiem dyplomatycznym. Żadna z tych kwestii nie znika tylko dlatego, że debata o Ukrainie od lat toczy się w atmosferze wyjątkowo silnych emocji.

    Dla Polski stawka jest oczywista: niepodległa Ukraina, Rosja pozbawiona możliwości kolejnej agresji i Europa zdolna do obrony bez rezygnowania z podmiotowości własnych państw. Tych celów nie osiągnie się ani przez bezwarunkowe przyjęcie żądań Kremla, ani przez uznanie, że samo trwanie wojny jest dowodem skuteczności zachodniej polityki.

    Najbardziej niewygodne pytanie nie dotyczy dziś tego, kto głośniej mówi o zwycięstwie. Dotyczy tego, kto potrafi wskazać wiarygodną drogę do pokoju – i kto będzie gotów wziąć odpowiedzialność, jeśli obrana droga znów okaże się błędna.

    Marta Grasegger

    Donald Trump Emmanuel Macron federalizacja UE Friedrich Merz negocjacje pokojowe negocjacje w Stambule pokój na Ukrainie polityka przemysł zbrojeniowy Niemiec SAFE strona główna Unia Europejska Ursula von der Leyen Władimir Putin wojna na Ukrainie Wołodymyr Zełenski
    Udostępnij. Facebook Twitter Pinterest LinkedIn Tumblr Email

    Podobne artykuły

    Historia Polski zatacza niebezpieczne koło. Targowica nie zaczęła się od rosyjskich bagnetów

    2026-10-14 08:16

    Kraków wymknął się Tuskowi. Ale prawica może źle odczytać ten sygnał

    2026-10-12 07:12

    Tusk uderza w Nawrockiego po tragedii w szkole. Bagiński w Radio WNET: „Patologiczny cynizm”

    2026-10-09 08:19

    Były szef niemieckiego wywiadu w areszcie. Polski wątek tej historii jest wyjątkowo ciekawy

    2026-10-08 07:59

    „Będą tam znane nazwiska”. Oficer kreśli ponury scenariusz dla Polski

    2026-10-07 07:04

    TVN lubił Amerykę, ale nie tę Trumpa. Wielka fuzja zmienia układ sił

    2026-10-06 18:09

    Komentarze wyłączone.

    Nie przegap
    Opinie

    Historia Polski zatacza niebezpieczne koło. Targowica nie zaczęła się od rosyjskich bagnetów

    Najpierw podważanie krajowych instytucji, później szukanie poparcia za granicą, wreszcie próba narzucenia własnej woli pod…

    Kraków wymknął się Tuskowi. Ale prawica może źle odczytać ten sygnał

    2026-10-12 07:12

    Europa nauczyła się żyć z wojną. Trump pyta, kto odważy się ją zakończyć

    2026-10-11 07:37

    Tusk uderza w Nawrockiego po tragedii w szkole. Bagiński w Radio WNET: „Patologiczny cynizm”

    2026-10-09 08:19
    Społeczności
    • Facebook
    • Twitter
    Ostatnie wiadomości

    Historia Polski zatacza niebezpieczne koło. Targowica nie zaczęła się od rosyjskich bagnetów

    2026-10-14 08:16

    Kraków wymknął się Tuskowi. Ale prawica może źle odczytać ten sygnał

    2026-10-12 07:12

    Europa nauczyła się żyć z wojną. Trump pyta, kto odważy się ją zakończyć

    2026-10-11 07:37

    Tusk uderza w Nawrockiego po tragedii w szkole. Bagiński w Radio WNET: „Patologiczny cynizm”

    2026-10-09 08:19
    Facebook X (Twitter)
    • Strona główna
    • Wiadomości
    • Polityka prywatności
    © 2026 https://innapolityka.pl

    Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.