Czy Unia Europejska to jeszcze wspólnota realnych działań, czy już tylko festiwal „eurospeaku” i biurokratycznej pychy? Ryszard Czarnecki prosto ze Strasburga relacjonuje kulisy trzeciej w 2026 roku sesji Parlamentu Europejskiego. W najnowszym felietonie dla portalu „Inna Polityka” były europoseł odsłania kulisy konfliktu między Manfredem Weberem a Ursulą von der Leyen, punktuje zdumiewające pomyłki kalendarzowe eurokracji oraz analizuje, jak „jednolity rynek” zamienia się w ideologiczne „bla-bla-bla”.
Pozdrowienia z francuskiej (obecnie) Alzacji. Oto za nami już trzecia w 2026 roku sesja Parlamentu Europejskiego w Strasburgu, która była ciekawsza, niż się spodziewano. Pokazała poważne spory w największej grupie politycznej, czyli Europejskiej Partii Ludowej.
Demonstracyjną nieobecność szefa EPL, Niemca Manfreda Webera, w czasie wystąpienia przewodniczącej Komisji Europejskiej, jego rodaczki Ursuli Gertrud von der Leyen, trudno było nie zauważyć. Tę głośną nieobecność następcy Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej – Weber jest pierwszym od dekad politykiem, który jednocześnie pełni funkcję szefa frakcji EPL, jak też i partii na poziomie europejskim – rzeczywiście zauważyli wszyscy.
Jednak niewielu wie, że ten polityk bawarskiej CSU równie demonstracyjnie spóźniał się na posiedzenia Konferencji Przewodniczących, czyli regularne spotkania szefów grup politycznych. Tradycyjnie prowadzi je szef europarlamentu – w tym wypadku Roberta Metsola, czyli polityk z Malty (żona Fina), z tej samej rodziny politycznej co Weber. Niemiec kazał na siebie czekać, aż w końcu zirytowana tym Maltanka zaczęła prowadzić spotkania, nie patrząc, czy jest, czy go nie ma. Komentowano to jako zderzenie niemieckiej buty i arogancji z chęcią pokazania przez przedstawicielkę małego kraju reprezentantowi wielkiego państwa, że ten wielki nie może zdominować małego.
Na sesji wystąpił również premier Armenii. Tegoroczne wybory parlamentarne w tym najstarszym chrześcijańskim państwie świata zdecydują, czy Erywań będzie skręcał w kierunku Zachodu, czy też w stronę Rosji.
Eurosceptycy mieli się z czego śmiać w Strasburgu: Parlament Europejski obchodził bowiem Dzień Kobiet… w Dniu Mężczyzn! A to przecież tylko wierzchołek góry lodowej unijnych absurdów i eurobzdur.
Parlament, funkcjonujący w stolicy Alzacji, ale i w stolicy Królestwa Belgii, zajął się jednak też tematami, które rzeczywiście odnoszą się do realnych problemów mieszkańców Starego Kontynentu. Chodzi o „Kryzys mieszkaniowy w Unii Europejskiej i propozycje rozwiązań dotyczących godnych, zrównoważonych i przystępnych cenowo mieszkań”, ale także o „Harmonizację pewnych aspektów prawa dotyczących niewypłacalności”.
Oczywiście nie mogło zabraknąć unijnej nowomowy, czego przykładem jest debata nad oświadczeniami Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej zatytułowana – i tu dokładny cytat – „Jednolity rynek: jak odejść od nieukończonego jednolitego rynku w stronę jednego rynku dla jednej Europy”. Oto tzw. euro-speak. Oto unijne bla-bla-bla. Oto równia pochyła, czyli Unii Europejskiej droga donikąd.
Ryszard Czarnecki
Ryszard Czarnecki – były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, publicysta, komentator spraw międzynarodowych. Jeden z najbardziej doświadczonych polskich europosłów, związany z prawicą i aktywny obserwator sceny geopolitycznej.

