Close Menu
    Ostatnie wiadomości

    Cichy bunt w strukturach PiS. Przemysław Czarnek to za mało, by wygrać!

    2026-03-10 14:17

    Ryszard Czarnecki: Berlin rozgrywa SAFE

    2026-03-01 07:14

    Bagiński: Bruksela jak Wielki Brat. Tak algorytmy wycinają prawdę!

    2026-02-28 19:10
    Facebook X (Twitter) Instagram
    Dzieje się!
    • Cichy bunt w strukturach PiS. Przemysław Czarnek to za mało, by wygrać!
    • Ryszard Czarnecki: Berlin rozgrywa SAFE
    • Bagiński: Bruksela jak Wielki Brat. Tak algorytmy wycinają prawdę!
    • Expose Sikorskiego, czyli bajkopisarstwo i wiernopoddaństwo
    • Ryszard Czarnecki: Warszawa śladem Ankary i New Delhi?
    • Robert Bagiński: Ukraina to tylko parawan. Tak elity UE budują federalne monstrum!
    • Krzysztof Chmielnik: SAFE czyli zdrada!
    • Ryszard Czarnecki: Ostatki w Strasburgu
    Facebook X (Twitter)
    Inna PolitykaInna Polityka
    • Strona główna
    • Wiadomości
    • Ciekawostki i historia
    • Kultura
    • Opinie
    • Kontakt
    Inna PolitykaInna Polityka
    Strona główna»Opinie»Cichy bunt w strukturach PiS. Przemysław Czarnek to za mało, by wygrać!
    Opinie

    Cichy bunt w strukturach PiS. Przemysław Czarnek to za mało, by wygrać!

    Robert BagińskiRobert Bagiński2026-03-10 14:174 minuty czytania
    Facebook Twitter LinkedIn Telegram Pinterest Tumblr Reddit Email
    Sam Przemysław Czarnek nie zrobi nic, jeśli doły partii nie będą widziały sensu w angażowanie się w walkę. Nie chodzi tu o motywacje merkantylne, ale zwyczajną sprawiedliwość oraz poczucie współudziału - nie tylko w wieszaniu plakatów posła lub senatora.
    Sam Przemysław Czarnek nie zrobi nic, jeśli doły partii nie będą widziały sensu w angażowanie się w walkę. Nie chodzi tu o motywacje merkantylne, ale zwyczajną sprawiedliwość oraz poczucie współudziału - nie tylko w wieszaniu plakatów posła lub senatora.
    Udostępnij
    Facebook Twitter LinkedIn Pinterest Email

    Wybór Przemysława Czarnka to zła wiadomość dla Donalda Tuska i jasny komunikat dla ludzi PiS: partia nie zamierza udawać centrowej. Zamiast tego zwiera szyki, aby odzyskać wyborców, którzy odpłynęli w stronę Konfederacji. I tutaj pełna zgoda – w obecnej sytuacji partia Jarosława Kaczyńskiego potrzebuje kogoś, kto potrafi „bić się” o wartości.

    Jednakże, a tu pojawia się to bolesne „ale”, nawet najlepszy dowódca nie wygra bitwy z armią, która straciła wolę walki. W ostatnich tygodniach czołowi politycy PiS walczyli głównie ze sobą albo z potencjalnymi koalicjantami, co odbierało zapał działaczom w terenie.

    Syndrom „tłustych kotów”

    Największym zagrożeniem dla obozu patriotycznego nie jest dzisiaj tylko Donald Tusk, lecz wewnętrzna stagnacja i mentalność „tłustych kotów”, która wciąż toczy struktury PiS. Z partii dawno nie wyszedł żaden pozytywny sygnał. Słychać było tylko kłótnie zwaśnionych frakcji, użalanie się nad losem w czasach „bezprawia Donalda Tuska” oraz powarkiwania na Mentzena lub Brauna. Zabrakło wizji i planu na przyszłość. Efekt widać w sondażach: wyborcy, którzy w 2015 roku zaufali socjalnej i propaństwowej wizji, zaczęli patrzeć na PiS z rosnącym dystansem.

    Wizerunek partii „sytej” jest dla ludzi w terenie najbardziej dojmujący. Jeśli po dwóch latach poza rządowymi gabinetami politycy wciąż zachowują się, jakby limuzyny po prostu im się należały, trudno oczekiwać motywacji od szeregowych działaczy

    Inna sprawa, że choć w partii pojawiło się wielu nowych liderów, chwilami można było odnieść wrażenie, iż jest ich więcej, niż potrzeba. Bycie w opozycji nie zmieniło ich stylu oraz nawyków – stało się wręcz czymś wygodnym. Owszem, doskwiera brak sprawczości, jaką daje władza, ale chęci do pracy u podstaw nie było widać. Posłowie organizują spotkania, ale głównie dlatego, że taki był KPI centrali z Nowogrodzkiej. Co z tego, że jest spotkanie, gdy jeden czy drugi ambitny działacz jest na nim zaledwie tłem dla polityka emeryta, który mimo sędziwego wieku, nie może się pogodzić z byciem poza głównym nurtem.

    I jeszcze ta pewność siebie byłych wojewodów, wiceministrów i europosłów. Dokładnie tak, jakby nie było powodu do „rachunku sumienia”. Wielu z nich ma dobre samopoczucie, a stan konta sytuuje ich całkiem gdzie indziej, niż wyborców. Właśnie ten wizerunek partii „sytej” jest dla ludzi w terenie najbardziej dojmujący. Jeśli po dwóch latach poza rządowymi gabinetami politycy wciąż zachowują się, jakby limuzyny po prostu im się należały, trudno oczekiwać motywacji od szeregowych działaczy.

    Cichy bunt w terenie

    To, co w PiS niepokoi najbardziej, dzieje się z dala od sejmowych mównic – w lokalnych strukturach powiatów i gmin. Tam widać już nie tyle zniechęcenie, co gniew na liderów. Lokalni społecznicy czują się lekceważeni przez posłów i senatorów. Najlepszą ilustracją są przedwczesne zabiegi o miejsca na listach wyborczych czynione przez tych, którzy wypadli z głównego obiegu, ale wciąż pilnują swojej pozycji w „kolejce dziobania”.

    Największym zagrożeniem dla obozu patriotycznego nie jest dzisiaj tylko Donald Tusk, lecz wewnętrzna stagnacja i mentalność „tłustych kotów”, która wciąż toczy struktury PiS. Z partii dawno nie wyszedł żaden pozytywny sygnał.

    W niektórych regionach, na dwa lata przed wyborami, już dziś można bezbłędnie wskazać kolejność na listach do Sejmu w 2027 roku. Ten podział łupów wydaje się ustalony, a dla tych, którzy codziennie walczą o głosy w terenie, zostają jedynie miejsca w regionalnych sztabach do wieszania plakatów. Taka polityka „na skróty” zabija mobilizację. To prosta droga do wyborczej katastrofy.

    Sam Przemysław Czarnek nie zdziała nic, jeśli partyjne doły nie będą widziały sensu w angażowaniu się w walkę. Nie chodzi tu o motywacje merkantylne, ale o zwyczajną sprawiedliwość oraz poczucie współudziału w projekcie politycznym.

    Czas na otrzeźwienie

    Przemysław Czarnek cudów nie uczyni, ale ma szansę zatrzymać odpływ wyborców, wygasić na jakiś czas frakcyjne wojenki i dać strukturom nadzieję na nowe otwarcie. Jeśli jednak w ślad za „namaszczeniem” kandydata na premiera nie pójdzie rzetelna ocena stanu partii w terenie, operacja się nie uda. Dziś działacze PiS częściej szukają ujścia dla swojej energii w Klubach Gazety Polskiej czy Ruchu Obrony Granic. To tam dzieje się obecnie to, co powinno mieć miejsce w strukturach partii opozycyjnej.

    W niektórych regionach, na dwa lata przed wyborami, już dziś można bezbłędnie wskazać kolejność na listach do Sejmu w 2027 roku. Ten podział łupów wydaje się ustalony, a dla tych, którzy codziennie walczą o głosy w terenie, zostają jedynie miejsca w regionalnych sztabach do wieszania plakatów

    Jeśli PiS chce realnie myśleć o powrocie do władzy, musi przestać być partią, w której o przyszłości decyduje garstka osób w Warszawie oraz kilkudziesięciu nominatów w terenie. Musi stać się ruchem, który ponownie słucha swoich wyborców. Prawdziwa prawica nie karmi się przywilejami, tylko ideą.

    Jeśli PiS nie zmarginalizuje w swoich szeregach ludzi, dla których polityka to tylko sposób na wygodne życie, żadne „nowe otwarcie” nie zadziała. Czas na otrzeźwienie, zanim będzie za późno.

    Robert Bagiński

    pis polityka Przemysław Czarnek Robert Bagiński strona główna
    Udostępnij. Facebook Twitter Pinterest LinkedIn Tumblr Email

    Podobne artykuły

    Ryszard Czarnecki: Berlin rozgrywa SAFE

    2026-03-01 07:14

    Bagiński: Bruksela jak Wielki Brat. Tak algorytmy wycinają prawdę!

    2026-02-28 19:10

    Expose Sikorskiego, czyli bajkopisarstwo i wiernopoddaństwo

    2026-02-27 21:41

    Ryszard Czarnecki: Warszawa śladem Ankary i New Delhi?

    2026-02-24 09:40

    Robert Bagiński: Ukraina to tylko parawan. Tak elity UE budują federalne monstrum!

    2026-02-24 09:21

    Krzysztof Chmielnik: SAFE czyli zdrada!

    2026-02-23 17:45

    Komentarze wyłączone.

    Nie przegap
    Opinie

    Cichy bunt w strukturach PiS. Przemysław Czarnek to za mało, by wygrać!

    Wybór Przemysława Czarnka to zła wiadomość dla Donalda Tuska i jasny komunikat dla ludzi PiS:…

    Ryszard Czarnecki: Berlin rozgrywa SAFE

    2026-03-01 07:14

    Bagiński: Bruksela jak Wielki Brat. Tak algorytmy wycinają prawdę!

    2026-02-28 19:10

    Expose Sikorskiego, czyli bajkopisarstwo i wiernopoddaństwo

    2026-02-27 21:41
    Społeczności
    • Facebook
    • Twitter
    Ostatnie wiadomości

    Cichy bunt w strukturach PiS. Przemysław Czarnek to za mało, by wygrać!

    2026-03-10 14:17

    Ryszard Czarnecki: Berlin rozgrywa SAFE

    2026-03-01 07:14

    Bagiński: Bruksela jak Wielki Brat. Tak algorytmy wycinają prawdę!

    2026-02-28 19:10

    Expose Sikorskiego, czyli bajkopisarstwo i wiernopoddaństwo

    2026-02-27 21:41
    Facebook X (Twitter)
    • Strona główna
    • Wiadomości
    • Polityka prywatności
    © 2026 https://innapolityka.pl

    Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.