Początek roku sprzyja podsumowaniom, ale – jak podkreśla Robert Bagiński, redaktor naczelny portalu Inna Polityka – rok 2025 nie był zwykłym czasem rozliczeń. Był momentem grananicznym, w którym ważyły się podstawowe mechanizmy państwa i przyszły układ sił na prawicy. W rozmowie na antenie Radio WNET Bagiński nie miał wątpliwości: bilans tego roku został rozstrzygnięty w wyborach prezydenckich.
Zdaniem Bagińskiego zwycięstwo Karola Nawrockiego miało fundamentalne znaczenie dla stabilności państwa.
To był dobry rok dla Polski, bo dzięki wygranej Karola Nawrockiego wiele niszczycielskich scenariuszy udało się powstrzymać
– mówił publicysta. Jak oceniał, wygrana kandydata popieranego przez Prawo i Sprawiedliwość zablokowała możliwość pełnej dominacji obozu rządzącego.
W jego ocenie można sobie jedynie wyobrażać skalę zmian, do jakich doszłoby, gdyby prezydentem został Rafał Trzaskowski i bez oporu podpisywał wszystkie ustawy forsowane przez rząd. W tym sensie prezydentura Nawrockiego stała się realnym bezpiecznikiem systemowym.
Od scenariusza teoretycznego do politycznej rzeczywistości
Bagiński zwracał uwagę, że jeszcze rok wcześniej zwycięstwo Nawrockiego było postrzegane jako mało realne.
Rok temu mało kto wyobrażał sobie jego wygraną. Nawrocki miał wtedy mniejsze poparcie niż Prawo i Sprawiedliwość
– przypominał. Tymczasem dziś, jak zauważa, PiS „może tylko pomarzyć o takim poparciu, jakie ma obecnie prezydent”.
Ten paradoks – silny prezydent i słabsze zaplecze partyjne, które wspierało go w kampanii wyborczej, stał się jednym z kluczowych elementów nowego układu politycznego na prawicy.
Instytucje państwa pod presją
Choć Bagiński pozytywnie oceniał wynik wyborów prezydenckich, nie miał wątpliwości, że z perspektywy instytucjonalnej był to rok wyjątkowo trudny. Ostro krytykował działania rządu wobec Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa. Jego zdaniem skala destrukcji była bezprecedensowa.
Tyle złego, ile dla polskich instytucji wyrządził w tym roku polski rząd, można porównywać jedynie z czasami zaborów, okupacji czy komunizmu
– oceniał, nie pozostawiając złudzeń co do swojej diagnozy. W tym sensie, jak podkreślał, rok 2025 nie był dla państwa dobry, mimo tego, że udało się uniknąć jeszcze gorszych scenariuszy.
Kto naprawdę wygrał 2025 rok
Zapytany o politycznych zwycięzców, Bagiński wskazał jednoznacznie: Karol Nawrocki. Jednocześnie zaznaczał, że był to sukces w dużej mierze personalny, choć nie do pominięcia jest rola PiS, który zdecydował się wystawić właśnie takiego kandydata i poniósł związane z tym ryzyko.
W szerszym sensie, jak mówił, był to również sukces całej prawicy, także tej spoza głównego nurtu, w tym Konfederacji.
Fenomen Brauna i zmęczenie systemem
Istotna część rozmowy dotyczyła rosnącej popularności Grzegorza Brauna. Bagiński przypominał, że tuż po wyborach prezydenckich wielu komentatorów uznawało jego wynik za jednorazowy incydent. Dziś, jak podkreślał, widać, że Braun wszedł w fazę trwałego wzrostu.
Według Bagińskiego polityk ten najpierw przejął część elektoratu PiS, a obecnie zaczyna odbierać poparcie Konfederacji Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka. Problemem nie jest jednak sam Braun, lecz głębsze zjawisko społeczne.
Coraz większa grupa Polaków jest gotowa zagłosować na kogokolwiek, kto zachwieje obecnym układem
– mówił, przypominając wcześniejsze fale poparcia dla ruchów antysystemowych, od Samoobrony po Polskę 2050. Jednocześnie ostrzegał, że za wzrostem sondażowym Brauna nie idzie ani spójna oferta programowa, ani realne zaplecze kadrowe.
To może skończyć się powtórką z Samoobrony, tylko w wersji hardkorowej
– oceniał.
Rok, który ustawił politykę na nowo
Z diagnozy Roberta Bagińskiego wyłania się obraz roku, który nie przyniósł stabilizacji, ale ustawił politykę na nowe tory. Z jednej strony udało się zablokować najbardziej radykalne scenariusze i obronić część konstytucyjnego ładu. Z drugiej,narastające napięcia, kryzys instytucjonalny i rosnące poparcie dla ruchów protestu pokazują, że polska polityka wchodzi w okres głębokiej nieprzewidywalności. Rok 2025 nie zamknął sporów. On je tylko zdefiniował.
Tomasz Marzec

