Tym razem dla „Innej Polityki” Ryszard Czarnecki o kulisach programu SAFE. Czy Polska dobrowolnie wchodzi w wieloletnią pętlę kredytową sterowaną przez niemieckich urzędników w Brukseli? Przeczytaj bezkompromisową analizę o „czerwonej lampce”, która powinna zapalić się każdemu patriocie.
To nie narodowościowe uprzedzenie ani historyczne – skądinąd słuszne! – resentymenty. Teraz prosto z – polskiego! – mostu. Nie czas bowiem na owijanie w papierek od cukierka czy w bawełnę. Oto mamy na rządowe i sejmowe życzenie „Security Action for Europe” – w skrócie SAFE, czyli po polsku „bezpieczeństwo”. Nie trzeba być specjalnie złośliwym, aby zamiast tego skrótu dać inny: FSFG, od słów: „Financial Support for Germany”, czyli „Finansowa Pomoc dla Niemiec”. Bogatych Niemiec, które nie wzięły żadnych pożyczek z tytułu tegoż SAFE, co jest bardzo znamienne. Berlin zdroworozsądkowo nie chce się zadłużać. Tak samo nie chce zadłużać się inny bardzo bogaty kraj, czyli Królestwo Szwecji. Sztokholm oficjalnie oświadczył, że w programie SAFE udziału nie weźmie. Powód jest ten sam co w przypadku Niemiec: nie chcą się zadłużać. Szwedzki minister obrony mówi, że to jedno z dwóch największych terytorialnie – obok Francji – państw Unii Europejskiej ma trzeci najmniejszy dług publiczny w UE i w oczywisty sposób chce tę zdrową tendencję utrzymać, a nie dług zwiększać.
Kto zyska na SAFE? Na pewno rynki finansowe, bo udzielając pożyczek, zarobią z tytułu odsetek. Cóż, gdyby to były krajowe obligacje, to zarobiliby krajowi pożyczkodawcy. Ale nie są, więc to nie Polacy zarobią.
Nie wiadomo, w jakiej wysokości oprocentowane będą owe kredyty. Można założyć, że Komisja Europejska, która zbiorowo w naszym imieniu pożycza te środki, będzie owe pożyczki różnie oprocentowywać. Nie brakuje głosów, że gdyby Rzeczpospolita pożyczała bez pośrednictwa UE, dostałaby niegorsze, a może i lepsze warunki.
Najbardziej SAFE forsowane jest przez Komisję Europejską i unijną Europejską Agencję Obrony. Na czele Komisji stoi Niemka. Na czele EAO – Niemiec. Czy to nie powinno zapalić nam czerwonej lampki ostrzegawczej? Czy nie jest znamienne, że podczas głosowania SAFE w Sejmie RP pojawił się niewidziany tam przedtem ani potem ambasador Republiki Federalnej Niemiec? Nie ma przypadków! Dodajmy, że Europejska Agencja Obrony pod niemieckim kierownictwem uznaniowo zadecyduje, jakie projekty będą zatwierdzone i sfinansowane, a jakie nie. Czy trzeba jeszcze tłumaczyć więcej? Kto inteligentny i kto jest patriotą, zrozumie, że to pułapka skrywana pod pięknymi hasłami „bezpieczeństwa”. Niemiecka pułapka, mówiąc precyzyjnie, bo kto jak kto, ale Teutoni precyzję to lubią. I to pułapka, z której będziemy się wydostawać przez najbliższe niemal pół wieku. Szkoda nas i szkoda naszych dzieci i wnuków.
Ryszard Czarnecki
Ryszard Czarnecki – były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, publicysta, komentator spraw międzynarodowych. Jeden z najbardziej doświadczonych polskich europosłów, związany z prawicą i aktywny obserwator sceny geopolitycznej.

