Donald Trump zablokował kolejne sankcje wobec Rosji. A jeszcze wczoraj ambasador USA przy ONZ zapowiadała ich natychmiastowe wprowadzenie. Poprzednie związane były z domniemanym udziałem służb specjalnych Federacji Rosyjskiej w zamachu na agenta GRU na terenie Wielkiej Brytanii. Przy okazji Trump wydalił kilkudziesięciu dyplomatów rosyjskich. Ostatnio siły zbrojne USA uderzyły rakietowo w Syrię. Co wywołało potępienie Kremla. Koniec? Co tak przestraszyło Trumpa w ciągu ostatnich kilkunastu godzin?

Wydaje się, że na razie gruchnął gong obwieszczający koniec I rundy. Bokserzy wrócili do narożników, a siły zbrojne do baz. Pozostaje otwartym pytanie na ile rund, był zakontraktowany pojedynek? Dłuższa przerwa, czy tylko chwilowa regeneracja sił?

Nie sposób nie mieć wrażenia, że za kaprys postrzelania w Syrii Donald Trump zapłacił bardzo wymierną cenę. Wstrzymanie kolejnych sankcji. Trudno ocenić, ile milionów dolarów wbiło się z hukiem w ziemię syryjską, ale można domniemywać, że ten bankiet był drogi. Pytanie, kto bogatemu zabroni, pozostaje wiecznie żywe.

Co ciekawe rozwiązanie ma sporo zalet. Holdingi zbrojeniowe USA zarobiły. Trump miał swoją wojenkę i wygrał. Putin wyszedł z twarzą, bo naprężył muskuły, że będzie odwet i proszę Amerykanie się ugięli – koniec sankcji. Dyktatorowi Syrii Assadowi też włos z głowy nie spadł…Znaczy wszyscy zadowoleni.

Co będzie dalej trudno spekulować. Trump rzeczywiście jest emocjonalny i nieprzewidywalny w swych poczynaniach. Miotający się facet z atomowym przyciskiem? Słaba perspektywa dla świata… Problem tym większy, że po drugiej stronie stołu siedzi gracz uważny i zimno kalkulujący. Jedno jest pewne: Putin tej rundy nie zapomniał. A guzik atomowy też ma…

Czy zatrzymanie sankcji, to cała cena za akcję militarną w Syrii? Czy tylko pierwsza rata? Odpowiedź padnie na wschodniej Ukrainie, a może w krajach nadbałtyckich, a może….oby nie.

Mikołaj Albert Kornacki