Zwłoki Francesco Forgione, kapucyna, znanego jako ojciec Pio są, niczym mumia Lenina, wystawione w szklanej trumnie na widok publiczny. Jako relikwie świetnego z religijnymi honorami były pokazywane wiernym w rzymskich bazylikach św. Wawrzyńca za Murami oraz najważniejszej, papieskiej bazylice św. Piotra w Rzymie. Obecnie są w krypcie kościoła w San Giovanni Rotondo. Historyk Prof. Sergio Luzzatto z uniwersytetu w Genui nazywa kapucyna po prostu: oszustem. Sprytnym manipulantem.

Pio zdobył zainteresowanie, jako duchowny obdarzony szczególna łaska boską, czego świadectwem były stygmaty: stale świeże, krwawiące i jątrznice rany widoczne, przede wszystkim na jego dłoniach. Włoski naukowiec twierdzi, że były one prostą w gruncie rzeczy mistyfikacją Pio sprytnie przez niego podtrzymywaną przez 50 lat.

W swoje najnowszej książce Luzzatto przytacza zeznania aptekarki Marii De Vito z San Giovanni Rotondo, znajdujące się w watykańskich archiwach. Zeznała ona, że Pio zaopatrywał się u niej w kwas karbolowy, potocznie nazywany fenolem. Stężony w zetknięciu ludzkim ciałem, powoduje niegojące się rany, postępującą martwicę tkanek. Dokładnie tak, wyglądały obrażenia, jakie zakonnik ukazywał wiernym.

Pio – informowała aptekarka – wyjaśnił jej, że fenol od niej jest mu potrzebny do dezynfekcji igieł. Nie wyjaśnił, dlaczego nie używał zwykłych, bezpiecznych środków, do których jest łatwy dostęp. Nalegał natomiast aby aptekarka utrzymała w tajemnicy wykorzystywanie przez niego żrącego fenolu.

Pio do rangi katolickiego świętego został 16 lat temu podniesiony przez Jana Pawła II; utrzymywano, że zakonnik miał moc uzdrawiania i wyleczył z raka Wandę Półtawską, przyjaciółkę papieża. Pio uważał, że dysponuje nadprzyrodzonymi zdolnościami, Podobno pojawiał się w kilku miejscach jednocześnie, przewidywał przyszłość i czytał w myślach. Są świadkowie, którzy potwierdzają takie zdolności mnicha. Panowało też przekonanie, że po śmierci ciało kapucyna pozostanie nienaruszone.

Patrząc na jego zwłoki, można sądzić, że ta ostatnia przepowiednia sprawdziła się co do joty, Zaprzecza temu świadectwo arcybiskupa Domenico D’Ambrosio, który 10 lat temu uczestniczył w ceremonii ekshumacji Pio. Powiedział, że jego głowa, z wyjątkiem podbródka, uległa całkowitemu rozkładowi, odsłaniając czaszkę. Stan reszty ciała był dobry. Dodał, że nie odnaleziono słynnych stygmatów Pio, co zwielokrotniło podejrzenia, że mnich rzeczywiście sam je wywoływał.

Zanim zwłoki Pio wystawiono na widok publiczny, poddano je – jak szczątki Lenina – renowacji i zabalsamowano. Głowę zrekonstruowano. Naciągnięto na nią sylikonową maskę. Imituje skórę. Ciało leży w szklanej trumnie, wyposażonej w regulację temperatury. Czysto ziemskie, stworzone przez człowieka technologie podtrzymują już tylko wiarę w świętość kapucyna.