W polskich miastach już niedługo mają pojawić się specjalne strefy czystego transportu.

 

A to w praktyce oznacza zakaz wjazdu w najbardziej reprezentacyjne części miasta autom zatruwającym powietrze. Te, które nie „smrodzą”, mogą w nich parkować za darmo. Łamiący przepisy o czystych strefach, czyli pojawiający się w nich samochodami, które nie powinny się tam znaleźć (one też będą oznaczone nalepkami), popełniają wykroczenie. Jego sprawcy grozi do 500 zł kary.

 

Minister infrastruktury właśnie wpadł na świetny pomysł,  aby znakować auta w zależności od tego, na jakim paliwie jeżdżą.

 

 

Projekt rozporządzenia z wzorami nalepek, które będzie się naklejać na szybę samochodu, właśnie trafił do Rządowego Centrum Legislacji. Przewidziano w nim kilka wzorów nalepek.

 

Wszystko to za sprawą ustawy z 11 stycznia 2018 r. o elektromobilności i paliwach alternatywnych (DzU z 2018 r., poz. 317). Za jej sprawą szykuje się wiele rewolucyjnych zmian. Przykład? Elektryczne auta wjadą na buspasy i nie będą płacić za parkowanie; w miastach będzie można tworzyć strefy czystego transportu, a auta na prąd lub wodór będą tańsze, bo sprzedawane bez akcyzy. Tworzone będą mogły być strefy bez samochodów spalinowych.

 

Co to za strefa? Zgodnie z ustawą samorządy będą mogły ustanawiać w swoim obrębie strefy czystego transportu, gdzie ma obowiązywać zakaz wjazdu samochodów spalinowych. W selekcji pomóc mają specjalne naklejki.

 

„Wprowadzenie oznakowania pojazdów napędzanych paliwami alternatywnymi jest bardzo dobrą decyzją. Ułatwi i przyspieszy kontrolę pojazdów mających prawo wjazdu do stref czystego transportu, korzystania z buspasów oraz darmowych miejsc parkingowych podczas ładowania pojazdów elektrycznych” – uważa Maciej Mazur z Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych.

 

Jego zdaniem tego typu rozwiązania premiujące pojazdy ekologiczne są od lat stosowane w wielu państwach europejskich, w tym np. w Niemczech oraz Danii.

 

 

Innego zdania jest Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

 

 

„Naklejki pomagające w selekcji aut to trochę średniowieczny pomysł”

 

Jego zdaniem jednak takie strefy prędko nie powstaną.

 

 

„Nie liczmy na to, że samorządy w Warszawie, we Wrocławiu czy w Gdańsku od razu rzucą się na organizację takiej strefy. To przecież są koszty, a samochodów cały czas mało” – powiedział.

 

Zatem, wiadomo, że takie strefy są w planach. Kiedy powstaną nie wiadomo, ale jedno jest pewne, będą one świetnym pretekstem na wlepianie kolejnych mandatów kierowcom.

 

 

źródło Rzeczpospolita, pixabay

redakcja