Amerykański dziennik „The New York Times” ujawnił szczegóły starcia w lutym tego roku w rejonie pola naftowego Conoco w pobliżu miasta Dajr az-Zaur. Zabezpieczał je posterunek sił kurdyjskich i arabskich, wspieranych przez oddział ok. 30 żołnierzy Delta Force i rangersów Joint Special Operations Command. Instalacje zostały zaatakowane przez wspieranych przez czołgi, pojazdy opancerzone i moździerze 500 żołnierzy sił Assada i rosyjskich najemników, prawdopodobnie z tzw. Grupy Wagnera,

Oficjalnie żadna ze stron „z całkowitą pewnością”– pisze amerykański dziennik- nie zidentyfikowała oddziału Grupy Wagnera na przedpolu Conoco. Podejrzewał to wywiad USA po przechwyceniu transmisji radiowych po rosyjsku. Uznano też, że atak na instalacje naftowe jest typowy dla działania Grupy Wagnera. Postępowała tak już wcześniej, czerpiąc dochody z eksploatacji pól naftowych zajętych dla Syryjczyków.

Amerykanie kilkukrotnie ostrzegali Rosjan, że są na polu Conoco; domagali się wycofania oddziałów rosyjsko-syryjskich. Strona rosyjska odpowiedział, że nie ma możliwości kontrolowania bojowników w tym rejonie. Informacja dotarła do sekretarza obrony USA w nieco innej formie; stwierdził on w Senacie, że dowództwo rosyjskie w Syrii zapewniło stronę amerykańską, że na przedpolu Conoco „nie ma ich ludzi”. Waszyngton wydal rozkaz zniszczenia sił, które tam się znajdują.

W tym monecie sytuacja staje się niejasna.„The New York Times” podaje, że rozpoczął się atak artyleryjski na pozycje obrońców pola Conoco; ruszyło do niego ok. 500 żołnierzy, 27 pojazdów, w tym czołgów, transporterów opancerzonych. Amerykanie przez 15 minut usiłowali porozumieć się ze stroną rosyjską, wzywając atakujących do wycofania. Oddali strzały ostrzegawcze.

Następnie, 3-godzinny nalot – informuje dziennik – przeprowadziły myśliwce F-22 i F-15E i bsp Reaper, maszyny wsparcia AC-130 i bombowce B-52, śmigłowce szturmowe AH-64 Apache oraz artyleria rakietowa HIMARS. W wyniku tak silnego i długotrwałego uderzenia z powietrza 1 T-72 został zniszczony przez bezzałogowiec. Po jego zakończeniu, napastnicy uderzyli jeszcze raz. Odparto ich w drugiej fali nalotów.

„New York Times”vtonuje doniesienia o gigantycznych ofiarach wśród nacierający. W pierwszych relacjach mówiło się o setkach zabitych Rosjan. W dokumentach, do których dotarli dziennikarze dziennika, straty ocenia się na 200 do 300 bojowników i najemników. Nie było ofiar wśród Amerykanów; ranę odniósł jeden ze sprzymierzonych z nimi bojowników syryjskich. Rosjanie początkowo przyznali się do śmierci czterech swoich obywateli.