– To nie był atak gazowy – powiedział Robertowi Fiskowi z brytyjskiego dziennika „Independent” Assim Rahaibani, 58-letni lekarz, który w ruinach Doumy prowadzi podziemny szpital „Point 200”.

Ludzi pokazani na filmie, polewający się wodą z pewnością cierpieli – stwierdził syryjski lekarz – ale nie w wyniku użycia toksyn, czy gazów bojowych. Oni byli bardzo niedotlenieni. Od tygodni siedzą w dusznych, pełnych kurzu piwnicach, chroniąc się przed ciężkim ostrzałem, śmiercią i ranami.

Fisk przybył do Doumy  z pierwszą grupa dziennikarzy, która pojechała tam, by na miejscu zebrać informacje o domniemanym „ataku chemicznym reżimu Bashara Assada” na ludność cywilną miasta.

Brytyjski dziennikarz przytacza opowieść dr. Rahaibana o tym, co działo się w nocy w jego szpitalu „Point 200” tuż przed rzekomym stwierdzeniem ataku chemicznego.

– Zaczęły pojawiać się ogromne chmury pyłu – opowiadał syryjski lekarz – pacjenci, którzy zaczęli trafiać do mojego szpitala cierpieli na skutki znacznego niedotlenienia, ograniczenia dostępu do tlenu. Wtedy pojawił się członek miejscowej służby sanitarnej, popatrzył co się dzieje i zaczął krzyczeć – gaz! Wybuchła panika. Ludzie nawzajem zaczęli polewać się wodą i nawadniać.

Robert Fisk jest doświadczonym dziennikarzem, weteranem wśród brytyjskich korespondentów zagranicznych. Jednym z nielicznych zachodnich reporterów, którzy przeprowadzili wywiad z Osamą bin Ladenem.