Jakiś czas temu informowaliśmy o kosmicznym rachunku za telefon służbowy Hanny Gronkiewicz-Waltz (blisko 50 tys. złotych).

 

Pracownik urzędu stołecznego miasta Warszawy nie umiał do końca wytłumaczyć, co pani prezydent robiła, że zgromadziła taką sumę, motał się i motał, twierdząc, że  cokolwiek by HGW nie robiła, dotyczyło spraw służbowych.

 

Teraz portal tvnwarszawa.pl wysłał prośbę do urzędnika o udzielnie konkretniejszych informacji w kwestii rachunku no i odpowiedź otrzymał.

 

 

„Około 99 procent kwoty rachunku stanowi opłata za transmisję danych (Internet). To odpowiada transmisji około 1,5 gigabajtów danych, głównie wynikające z użytkowania skrzynki e-mail, platformy służącej do przeglądu mediów (w tym RTV) oraz korzystania z mediów społecznościowych. Pozostała część kosztu to połączenia głosowe” – napisał rzecznik ratusza w odpowiedzi.

 

 

Ile wynosi opłata za transmisję danych w Nowym Yorku? Jak wynika z wyliczeń na podstawie strony internetowej operatora Orange, za 50 kilobajtów jest to 1,50 złotych. Tym samym trzeba zapłacić 45 tysięcy złotych za 1,5 gigabajtów.

 

 

Niestety, ile z tych transmisji danych, to użytkowanie mediów społecznościowych (Twitter, Facebook) i oglądanie filmów w sieci, tego już nie wiadomo. Ale należy założyć, że uczciwa pani prezydent większość tych danych wykorzystała w celach służbowych, nie zaś rozrywkowych.

I znowu niewinna!

 

źródło tvn.waraszawa

redakcja