Marszałek Sejmu Marek Kuchciński przebywał w Janowie Lubelskim. Patrząc w oczy wiernego elektoratu opowiadał o historycznych dokonaniach PiS i niestrudzonej pracy prezesa Kaczyńskiego. Nie zabrakło też odniesień do tych, którzy jątrzą, sypią piasek, wkładają kij i rzucają kłody. Myśląc o nich marszałek oświadczył, że porządkowanie zapuszczonego domu nie jest łatwe. „My odbudowujemy dom – Polskę, w którym mieszka 38 milionów ludzi, prawda, a więc nie możemy odgrzybić, odszczurzyć, prawda, zastosować środków chemicznych, żeby raz dwa wyremontować, tylko musimy, prawda jeszcze dbać o zdrowie obywateli – stwierdził Kuchciński.

Salę lekko przymurowało, ale generalnie powszechna deratyzacja i usuwanie pasożytów znalazły zrozumienie. Pewne kontrowersje wywołała wzmianka o środkach chemicznych, jako że mała skuteczność tych specyfików jest dobrze znana. Chyba że w grę wchodziłoby masowe gazowanie, co jednak w obliczu łatwych skojarzeń nie byłoby dobrze przyjęte. O wiele lepszą metodą zwalczania szczurów są koty niż chemia, która w dodatku bardziej szkodzi ludziom niż wąsatym gryzoniom. Poza tym kot jest ulubionym zwierzęciem wiadomo kogo i to zamyka dyskusję o jego wyższości nad jakimś tam antykoagulantem.

Marszałek wysokiej Izby oprócz prac remontowych zapowiedział jeszcze wiele inicjatyw, które przekreślą knowania wiadomych sił. Czynił to prostym i jasnym językiem, co wzmacniało siłę wywodu. Na przykład: „Każdy może, prawda, krytykować, a mam wrażenie, że dopuszczenie do krytyki, tu nikomu tak nie podoba się. Tak więc z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, żeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie tych naszych, prawda, punktów, które stworzymy.” Pewnie uwierzyliście, że to Kuchciński. Nie, nie to tekst z „Rejsu” Piwowskiego. Ale pasuje, jak ulał.

Leszek Miller