Spadł z drabiny i o mało nie złamał kręgosłupa. Szef miał dla niego tylko tabletkę przeciwbólową. To jedna z wielu historii Ukraińców pracujących w Polsce.

 

Okazuje się, że polscy pracodawcy nie są lepsi niż np. tacy Niemcy, a może nawet w swoim zachowaniu o wiele od nich gorsi.

 

Od kilku dni Polska, żyje historią 43-letniej Ukrainki Oksany, która po wylewie została pozostawiona przez swojego pracodawcę na przystanku autobusowym bez pomocy.

Jak się okazuje to nie pierwszy taki przypadek i zapewne nie ostatni, no chyba, że polscy pracodawcy zmienią swoje zachowanie.

Tak niedawno media informowały o Alonie, 28-letniej Ukraińce, której ręka utknęła w maglu, ale właściciel firmy obawiał się o sprzęt, nie zaś o kobietę.

 

”Nie było szkolenia BHP. Była ciężka praca 12 godzin dziennie w pralni, za 10 zł na godzinę. Kiedy magiel zmiażdżył rękę mojej żony okazało się, że tylko ona jest winna” powiedział w rozmowie w wp.pl Andrej Romanenko, mąż okaleczonej kobiety.

 

Alonie amputowano rękę powyżej łokcia. Czeka ją jeszcze seria zabiegów. Oksana może nigdy nie odzyskać sprawności sprzed wylewu. Dwa tragiczne wypadki w ciągu kilku tygodni. Co się dzieje na polskim rynku pracy?

 

Kolejny przykład. Pracodawca ze Śląska nie rozliczył się ze ściągniętymi z Ukrainy pracownikami oraz zostawił ich bez grosza i bez dachu nad głową w Wigilię.

 

„Pomagaliśmy im. Ale oni wcale nie chcieli od nas pieniędzy. Oni chcieli mieć pracę, żeby samodzielnie móc zarobić na swoje utrzymanie” – powiedziała money.pl Uliana Worobec, mieszkająca w Polsce dziennikarka i administratorka serwisu pracadlaUkrainy.pl.

 

 

Kolejny historia. Na budowie chłopak spadł z drabiny i uszkodził kręgosłup.

 

„Nie mógł się ruszyć. Pracodawca kazał mu wziąć taksówkę i jechać do domu. Dopiero późnym wieczorem do niego przyjechał i wie pani co? Dał mu analginę. Chłopak nie może się ruszać, a dostaje tabletkę od bólu. Później podczas badań okazało się, że bardzo mało brakowało, a złamałby ten kręgosłup” – powiedziała Uliana. Analgina to środek podobny do naszego Apapu.

 

 

Pytanie co się dzieje z Polakami? Ile jeszcze takich historii musi się wydarzyć, aby polscy pracodawcy zaczęli myśleć i stali się bardziej wrażliwi na ludzką krzywdę.

 

To co się teraz dzieje jest po prostu nie do zaakceptowania.

 

 

źródło wp

redakcja