Polskę

Polski rząd nie chce uznać tej religii za oficjalny system wierzeń. Uznano, że to żart i parodia religijności. Jej wyznawcy nie zgadzają się z taką oceną, uważają że rani ich uczucia religijne. W związku z tym pozwali Polskę przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

Chodzi o Polski Kościół  Latającego Potwora Spaghetti. Według jego wyznawców ich bóstwo stworzyło świat swoimi makaronowymi mackami i bardzo lubi piwo.

 

Wyznawcy Potwora wystąpili o rejestrację swojej wiary w 2012 roku. Dostali decyzję odmowną. Następnie dwukrotnie wygrali sprawę przed sądem. Mimo tego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie zarejestrowało nowej religii.

 

W 2016 r. warszawski sąd  oddalił skargę wyznawców Potwora na odmowną decyzję ministerstwa. W 2018 r. przegrali przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Tym samym wyczerpała się droga sądowa w Polsce.

 

Ministerstwo broniąc swojej decyzji powołało się na opinię religioznawców. Zgodnie z nią Kościół Latającego Potwora Spaghetti nie powstał w celu wyznawania wiary religijnej, a jedynie ją parodiuje, a poza tym nie posiada własnego ustroju i obrzędów.

 

ZOBACZ TEŻ: NIESAMOWITE maszyny bojowe USA jak z filmu SF. Moskwa będzie BEZBRONNA [VIDEO]

 

Wyznawcy Potwora uznali tę opinię za krzywdzącą i raniącą ich uczucia religijne. Odpowiedzieli, że świętują każdy piątek –  spożywają piwo i jedzą święte danie, czyli makaron. W ich kalendarzu jest kilka innych dni świątecznych. Przypadają m.in. pod koniec grudnia, gdy Polski Kościół Latającego Potwora Spaghetti oficjalnie zaleca wyznawcom rytualne oglądanie filmu „Kevin sam w domu”. Zdaniem pastafarian po śmierci czeka na nich raj ze striptizerkami i wulkanem piwnym lub piekło, gdzie piwo jest nieświeże, a striptizerki zarażają chorobami wenerycznymi.

 

Krzysztof Listowski naczelny przełożony Polskiego Kościoła Latającego Potwora Spaghetti mówi: „– Jest nam przykro, czujemy się odzierani z godności . To sytuacja precedensowa, dotychczas żadnej religii w Polsce nie próbowano administracyjnie wyznaczyć stopnia jej religijności. Do nas jednak ministerstwo powołało biegłych, którzy nam przyłożyli swoje „mędrca szkiełko i oko”, by orzec (opierali się przy tym wyłącznie na spostrzeżeniach dotyczących społeczności w USA), że Latający Potwór Spaghetti wprawdzie dla swoich wyznawców jest „fascinans”, ale nie zachodzi w związku z nim „tremendum”, tedy my tak naprawdę nie wierzymy”.

 

Pastafarianie w związku z tym postanowili walczyć o swoje prawa przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Uważają, że może Ministerstwo może odmówić rejestracji tylko w kilku jasno określonych sytuacjach, na przykład gdy wniosek zawiera postanowienia pozostające w sprzeczności z przepisami ustaw chroniącymi bezpieczeństwo, porządek, zdrowie i moralność publiczną. Zdaniem pastafarian żadna z takich przesłanek nie zachodziła.

 

Źródło: Rzeczpospolita

Fot. Pixabay