Jestem starszym kapralem podchorążym, obecnie bardzo starej rezerwy. Uczono mnie, że nie strzela się, nie atakuje, nie niszczy się obiektów lub urządzeń, co do których jest podejrzenie, że mogą służyć wojnie chemicznej. To wiedza podstawowa. Znalezisko należy oznaczyć i obejść, przekazać informacje wyżej. Rozpoznają go i ewentualnie zneutralizują odpowiednio wyposażone patrole chemiczne.

Powód jest oczywisty i logiczny: strzelanie, niszczenie może uwolnić substancje trujące w sposób niekontrolowany i zagrażający własnym siłom.

Nie mam cienia wątpliwości, że wielogwiazdkowi generałowie amerykańscy doskonale i wielokrotnie więcej wiedzą o tym, czego uczono prostego, polskiego starszego kaprala podchorążego, obecnie z bardzo starej rezerwy.

A jednak świadomie – sami to obwieścili światu – uderzyli w Syrii w infrastrukturę do prowadzenia wojny chemicznej. Dostali zgodę Trumpa; o straszliwym niebezpieczeństwie takiej operacji milczeli też dowódcy brytyjscy i francuscy, pozostawiając w nieświadomości premier May, prezydenta Macrona?

Nie ma głowic rakietowych niszczących składy toksyn i jednocześnie je neutralizujących. Amerykanie oraz ich sojusznicy, atakując cel „chemiczny”, zwłaszcza to, co określali jako „magazyny”doskonali zdawali sobie sprawę z następstw ich rozbicia: groźby niekontrolowanego rozprzestrzeniania się ton środków totalnej zagłady. Efekt byłby straszliwy. Setki tysięcy ofiar. Nikt nie byłby w stanie im pomóc.

Nie było skażeń większych czy mniejszych – wniosek jest prosty; w Syrii, tam, gdzie trafiły rakiety nie było broni chemicznej.

Amerykanie mają już na koncie szaloną decyzję podobnego rodzaju. Na szczęście zawiodło ich rozpoznanie. Dość dawno temu samoloty USA zaatakowały i zniszczyły do fundamentów obiekt w Sudanie, rozpoznany jak „fabryka broni chemicznej”. Starli ją z powierzchni ziemi. I nic. Nic się nie stało. Żadnych wycieków, emisji toksyn. Po pewnym czasie „tajna wytwórnia śmiertelnie groźnej broni” okazała się obiektem cywilnym, pozbawiony związków z produkcją broni chemicznej.

Czy „ogień i furiaTrumpa był globalną propagandową mistyfikacją? Czy Amerykaninie nie licząc się ze skutkami, założyli, że jeśli prezydenta Syrii ma broń chemiczną, to atak rakietowy uwolni ją spod kontroli i własny oręż porazi armię i społeczeństwo syryjskie?