Czy Polacy – w Irlandii żyje ich blisko 200 tysięcy – przeważą szalę 25 maja? Irlandczycy zdecydują w referendum o usunięciu 8. poprawki do konstytucji z 1937 r. gwarantującej ochronę życia od jego poczęcia. 20 proc. uprawnionych do głosowanie jeszcze nie wie, jaką podejmie decyzje. Kościół katolicki na wyspie oraz zwolennicy utrzymania obowiązujących zakazów aborcji bardzo liczą na polskie głosy i przykład przewiązania do tradycyjnych wartości chrześcijańskich.

Propozycja rządu przewiduje możliwość usunięcia ciąży do 12. tygodnia i to tylko w kilku określonych przypadkach. Przedreferendalne sondaże wskazują, że zyska ona poparcie większości.

Kościół katolicki gwałtownie utracił wielkie, do niedawna, wpływy społeczne po serii skandali pedofilskich wśród duchowieństwa. Obecnie na msze uczęszcza przeszło trzykrotnie mniej Irlandczyków niż 35 lat temu; wielu księży unika w kazaniach tzw. drażliwych tematów, aby nie odstraszać pozostałych wiernych.

Irlandia, krok po kroku, likwiduje prawodawstwo przesiąknięte katolickimi zakazami. W 1986 r. zalegalizowano rozwody; w 2013 r. dopuszczono możliwość aborcji w wypadku zagrożenia życia matki. Co roku, podobnie jak w Polsce, tysiące młodych kobiet wyjeżdża do krajów sąsiedzkich, głównie Wielkiej Brytanii na zabiegi usunięcia ciąż.

3 lata temu, Irlandczycy – pierwsi na świecie – zezwolili na małżeństwa jednopłciowe. Zmiany są błyskawiczne. Jeszcze do początku lat 90. za homoseksualizm można była trafić do więzienia. Zdeklarowanym gejem jest Leo Varadkar, premier Irlandii, pół Hindus pół Irlandczyk, wywodzący się z… partii chadeckiej.

Poparcie dla liberalizacji prawa aborcyjnego w Irlandii wyraził Komitet Praw Człowieka ONZ.