Święto Zakochanych, czyli popularne Walentynki – Warszawa w lutym 2015 roku obeszła w sposób nie tyle gorący, co straszny. Z niewiadomych przyczyn zapłonął Most Łazienkowski. Konkretnie zapaliły się deski, wykorzystywane przy remoncie. Nie ulega kwestii, że było to podpalenie. Sprawców nie ustalono do dziś. Co wiedzą na ten temat polskie służby?

Pożar wybuchł nagle i objął od razu znaczny odcinek kładki remontowej, wykonanej z desek. Szybko dotarł do drewnianych elementów konstrukcyjnych przeprawy. Ogień błyskawicznie rozprzestrzeniał się na obie strony mostu. W pewnym momencie obejmował odcinek około 60 m długości i 500 metrów kwadratowych. Natura konstrukcji mostu utrudniała akcję gaśniczą, w której uczestniczyło 40 wozów strażackich.

Straty

W prawie 2 milionowym mieście został wyłączony jeden z mostów, obsługujący około 100 tys. przejeżdżających dziennie. Doszło do odkształceń asfaltu, naruszenia konstrukcji i zniszczeń idącej przez most infostrady, jak również trasy komunikacji wodociągowej. Remont trwał wiele miesięcy.

Przyczyny?

Udało się dotrzeć do emerytowanego oficera jednej z polskich służb specjalnych. Zastrzegając anonimowość powiedział:

– W 2015 moja jednostka wykonywała czynności mające ustalić przyczyny pożaru mostu Łazienkowskiego. Od początku wiadomo było, że jest to podpalenie. Pierwotnie zakładano hipotezę chuligańskiego, pijackiego wybryku, który wymknął się sprawcom spod kontroli. Jednak im dalej…tym robiło się ciekawiej. Kładka technologiczna, od której wszystko się zaczęło została podpalona na długim odcinku. Z badań laboratoryjnych wyniknęło, że do podpalenia użyto specyficznej substancji, na bazie fosforu…Takiej jaką używają oddziały dywersyjne zrzucane na tyły wroga!

???

– Oczywiście roboczo zakładaliśmy akt terroru, gdzieś w tyle głowy można było pomyśleć o manewrach przeciwnika na terenie Polski…Ale na serio takie myślenie włączyło się, gdy przyszły wyniki laboratoryjne. Proszę pamiętać, że spalono wówczas światłowody obsługujące łączność tajną…Czy można mówić o przypadku?

Kogo podejrzewaliście?

– A kogo można było? Wiadomo, że takie pomysły mają Rosjanie. Zresztą kontrwywiad ABW przekazał informację, że z ich ustaleń wynika, iż w okolicach mostu Łazienkowskiego, wcześniej, ale zdumiewająco często, widywani byli dyplomaci Federacji Rosyjskiej, kojarzeni z wywiadem wojskowym (GRU). Czyli nawet by pasowało… Oczywiście nikt nikogo za rękę nie złapał. Wiele wskazywało, że mógł to być Specnaz…ale tego nie dowiemy się nigdy.

Pewnie tak. Nigdy.

Mikołaj Albert Kornacki