strajku

Decyzją premiera Morawieckiego do polskiego portu morskiego w Gdyni nie zostanie wpuszczony rosyjski żaglowiec. Na jego pokładzie znajduje się prawdziwe niebezpieczeństwo.

Wygląda na to, że premier Morawiecki znalazł analogię między pancernikiem Schlezwig Holstein a rosyjskim żaglowcem Siedow. Tak czy inaczej w ocenie premiera rosyjski żaglowiec stanowi dla Polski niebezpieczeństwo.

 

ZOBACZ TEŻ: SZOKUJĄCE słowa Benedykta XVI!!! NIE UWIERZYSZ co powiedział o PEDOFILII w KOŚCIELE

 

Wcześniej jednostka nie została wpuszczona na wody terytorialne Estonii. Powodem  jest obecność na pokładzie ponad 70 studentów kerczeńskiego uniwersytetu morskiego, mającego swoją siedzibę na anektowanym przez Rosję Krymie.

 

Co więcej w rejsie szkoleniowym „Siedowa” biorą udział kadeci z Państwowej Akademii Kerczeńskiego Koledżu Przemysłu Rybnego z okupowanego przez Rosję Krymu.

 

Chłopcy uczący się jak robić konserwy rybne mogą na prawdę stanowić zagrożenie dla silnej i wielkiej Polski.

 

Trzeba przyznać, że polska polityka wobec Rosji jest tak żałosna i nieudolna oraz nieskuteczna, że trudno sobie wyobrazić, aby tak kuriozalne państewko Rosjanie mieli traktować poważnie. Może to i dobrze. Nie grozi nam bowiem atak.

 

Żaglowiec „Siedow” w swój jubileuszowy, setny rejs wypłynął 6 kwietnia z portu Swietłyj pod Kaliningradem.
Jednostka została wybudowana w 1921 roku w stoczni w Kilonii. Po II wojnie światowej przejęli ją Rosjanie w ramach reparacji wojennych. Ma 117 metrów długości i 15 metrów szerokości. To największy żaglowiec szkolny świata.

 

Źródło: Gazeta.pl, Sputniknews

Fot. Pixabay