Jeden siedział w śledztwie, teraz z aresztu jest doprowadzany na proces, w którym jest oskarżony o posiadanie i rozpowszechnianie dziecięcej pornografii. Drugi ma zarzuty trzykrotnego zgwałcenia 14-letniej dziewczyny. Jest na wolności. Różnica między sprawcami jest tylko jedna: ten drugi jest księdzem.

28-letni ksiądz Marcin Ł. był wikariuszem parafii i katechetą w szkole podstawowej i gimnazjum w Wyszkach, małej miejscowości na terenie województwa podlaskiego. Jest oskarżony o trzykrotne zgwałcenie małoletniej poniżej 15 roku życia. Zdarzenia miały miejsce w maju i czerwcu 2017 r. Jak wynika z ustaleń prokuratury, wikary podstępem zwabiał małoletnią na plebanii, zamykał drzwi na klucz, rozbierał ją i wykorzystywał seksualnie.

Zatrzymany duchowny spędził dwa miesiące w areszcie tymczasowym. Częściowo przyznał się do winy. Zwolniono go za kaucją 20 tysięcy złotych. To śmieszna kwota, biorąc pod uwagę, że Marcinowi Ł.grozi nawet 15 lat więzienia. Obecnie przebywa w klasztorze. Przed sądem będzie odpowiadał z wolnej stopy. Kuria pozbawiła go prawa do sprawowania posługi kapłańskiej i zakazała kontaktu z dziećmi.

Zupełnie inaczej został potraktowany Piotr T. spec od kreowania wizerunku. Został zatrzymany w wyniku międzynarodowej policyjnej antypedofilskiej akcji o kryptonimie RINA. W jego domu zabezpieczono komputery i nośniki pamięci z ponad 3,5 tys. plików z dziecięcą pornografią.

Piotr T. złożył obszerne wyjaśnienia w śledztwie. Sąd dwukrotnie odmówił zwolnienia go z aresztu, argumentując, że popełnione przez niego czyny są zbyt poważne, a Piotra T może uciec z kraju.

Dwie sprawy, dwa rożne postępowania prokuratur i sądów. Czy sutanna zapewnia łagodniejsze traktowanie, nawet w przypadku przestępstw przeciw dzieciom? W województwie podlaskim z pewnością.