Redaktor Rafał Ziemkiewicz zabrał głos w sprawie onanizmu. Powołując się na enigmatyczne dość badania seksuologów – źródło, panie kochany, źródło – ujawnił Polsce i światu via Twitter smutną prawdę. Lewica to onaniści. A zasada jest prosta. Walisz konia? Wal swojego. Redaktor Ziemkiewicz wziął się za cudze…


Pomijam już to, że redaktor jest znanym bywalcem warszawskich i nie tylko lokali rozrywkowych, w których panny starały sie jego onanizm ograniczać do minimum.

Na wstępie odniosę się do badań, które w pocie czoła i z niezdrowymi wypiekami na twarzy dopadł red. Ziemkiewicz. Nie mam podstaw zarzucać nieprawdy i wymysłów autorowi „tłita”. Nie sposób jednak nie skonstatować, że świat zmierza w zdumiewającym kierunku, jeśli znajdują się pieniądze na badania korelacji między grzechem Onana, a preferencjami politycznymi. Przyznam, że na to bym nie wpadł. Głównie dlatego, że czynności autoerotyczne są tak popularną metodą rozładowania napięcia seksualnego – zwłaszcza w młodym wieku – jak spanie i siusianie. Redaktor Ziemkiewicz widać nie rozładowywał tylko kumulował. No i teraz wytrysnął chłopak. Do tej pory nam się wydawało, że jest to metoda ponadpartyjna…Ale być może na onanizmie red. Ziemkiewicz zna się lepiej.

Okazało się, że przyczynkiem do dywagacji był pomysł PiS zakazania pornografii. W tłumie udanych inaczej pomysłów aktualnej władzy, ani głupszy, ani szczególnie bardziej idiotyczny niż inne. Standardowy można rzec. Mają chłopaki i dziewczyny tendencje do zaglądania ludziom do majtek. No, to się realizują. Mandat władzy dzierżą wprawną dłonią, jak doświadczony onanista własny przedmiot zainteresowania.

Tymczasem do obrony „porno” wybrało się SLD. Zupełnie nie rozumiem skąd w socjaldemokracji potrzeba, że jak co PiS głupiego zrobi, to my będziemy reaktywni. Macie te swoje procenta dobrze rokujące wyborczo i z uwagi na powagę partii warto czasem machnąć ręką. W końcu tylko ludzie niewolni się buntują. Ale OK. No to dowiedzieliście się, że jesteście onaniści. Mam nadzieję, że rzecznik Żukowska gorąco zaprzeczy…

Mam jednak nieodparte wrażenie, że red. Ziemkiewicz, kolokwialnie mówiąc, „wali” wszelkie badania oraz pomysły za i kontr pornograficzne. Tak naprawdę, za wszelką cenę chce zrobić medialny pedicure obyczajowy posłowi Pięcie. Odwrócić uwagę od sedna problemu. Polak, katolik, mąż i ojciec dzieciom, a tu kochanka na boku… A z drugiej strony mrugnąć okiem do gawiedzi, co to właśnie winem „Arizona” wydatkuje 500plus – patrzcie my jurne chłopy, a tamte to „koniobijce”…hehe…W sumie żałosne.

Astolphe de Custine napisał, że biada pisarzowi, który swój talent ogranicza do roli zastępcy prefekta policji. Redaktor Ziemkiewicz zredukował się do funkcji skrobacza pięty… I to chyba nawet przez małe „p”…

Mikołaj Albert Kornacki