Przez 33 minuty między 9.04 a 09:37 rano prezydent USA Donald Trump wysłał w świat 5 tweetów; 11 razy napisał w nich nieprawdę, co natychmiast wytknęły mu amerykańskie media.

Trump i Duda są do siebie podobni: potrafią bez zmrużenia oka rozmijać się z prawdą. Duda robi to nagminnie, twierdząc np że broni Konstytucji, choć ją bezlitośnie łamie lub fałszując, przy każdej okazji historie najnowszą Polski; ostatnio kłamał na temat odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie w latach 70. ubiegłego wieku.

Trump mataczy wokół swojej kampanii prezydenckiej i kontaktów jego ludzi z Rosją. Detale treści twittów Trumpa są niezrozumiałe dla polskiego odbiorcy. Dotyczą szczegółów i prawnych zawiłości związanych ze śledztwem w sprawie kupowania milczenia ex-gwiazdki filmów porno oraz utrzymywaniem przez jego współpracowników niejasnych powiązań z Rosją Putina.

Prezydentowi USA bardzo ten temat doskwiera. Nie bacząc, że rozmija się z faktami i prawdą, stara się osłabić dowody na takie kontakty. Ignoruje, że przyznało się do nich 5 osób z jego najbliższego otoczenia.

W serii twittów sugeruje też nielegalny charakter przeszukań przez FBI domów jego osobistego adwokata oraz szefa kampanii prezydenckiej, przeprowadzonych na podstawie nakazów sądowych. Twierdzi, że jest ofiarą uprzedzeń specjalnego śledczego oraz FBI, którzy przymykają oczy na przestępstwa Hilary Clinton i demokratów.

Co byśmy nie pisali, to polska demokracja rozwinęła się bardziej. Wyobrażacie sobie, że CBA bada pochodzenie majątku PiS a ABW związki Macierewicza z Rosją?