niewiarygodna historia

To jest niewiarygodna historia! W warunkach obozu zagłady ten Polak dokonał czegoś niesamowitego. Trudno uwierzyć, a jednak…

102 lata temu, 8 kwietnia 1917 roku urodził się Tadeusz Pietrzykowski – człowiek co wygrał życie w Auschitz…Jego historia jest niewiarygodna!

 

ZOBACZ TEŻ: III wojna światowa NA PEWNO wybuchnie. Termin zależy od TEGO

 

W marcu 1941 roku w Auschwitz miały miejsce wydarzenia, które powinny być znane każdemu.
Wówczas w obozie pojawił się (jako funkcjonariusz SS) zawodowy mistrz boksu w kategorii średniej – Walter Duenning. Był człowiekiem, który wykorzystując swoje umiejętności bił więźniów do tego stopnia, że pękały im kości. Duenningowi sprawiało przyjemność bicie więźniów ale brakowało mu tego „czegoś”. Mimo, że był funkcjonariuszem to był jednak bokserem i chciał walczyć. Nikt jednak na głodowych racjach żywnościowych nie chciał podjąć wyzwania, poza tym każdy bał się konsekwencji. 

 


Duenning ogłosił, że za „odwagę” więzień, który przyjmie wyzwanie dostanie pół bochenka chleba i kostkę margaryny. Wtedy  znalazł się Tadeusz Pietrzykowski – więzień nr 77 – wicemistrz Polski w kategorii koguciej (jego ówczesna waga to 45 kg – Duenninga 70kg). Był uczniem Feliksa Stamma.

 

 

Walka polegała na tym, że z jednej strony była całkiem niezła technika ale przede wszystkim siła Niemca a z drugiej doskonała technika Polaka jednak bez specjalnej siły. Nikt nie dawał nawet cienia szansy Pietrzykowskiemu.
Ten jednak zdołał tę walkę wygrać wyprowadzając kombinację: lewy prosty, prawy sierp i (okaleczający wargę Niemca) lewy sierp. Niemiec nie dość, że nie ukarał Polaka to wręcz zapytał go przy wszystkich – przy czym chce pracować w obozie.

 

 

Od tego czasu walki z udziałem nie tylko Pietrzykowskiego były na porządku dziennym, a zainteresowanie tak wielkie, że Rudolf Hess (szef obozu) ściągnąłl prawdziwy ring do Auschwitz!

 

Pietrzykowski rósł w siłę bo na życzenie pracował przy karmieniu krów.  Zdobył 10 bochenków chleba!
Gdyby nie kierownik Obozu Nuengamme – Hans Luetkemeyer – Pietrzykowski został by stracony bo Niemcom, którzy nie mogli go pokonać zaczęło się to nie podobać.

 

Hans był znajomym polskiego mistrza jeszcze z turniejów sprzed wojny, gdzie Luetkemeyer był sędzią.
Nuengamme szybko przeniósł Pietrzykowskiego do swojego obozu. Tutaj zresztą też był ring i były walki.

 

Tutaj też Pietrzykowski, który stoczył 40 walk w Auschitz (bez przegranej!) stoczył pojedynek z Niemcem o nazwisku – Hottenbach, który walczył przed wojną w USA. Ponoć był to wielki chłop, który miał ksywę „młot”. Można się domyślać dlaczego.

 

Walka przypominała walkę Floyda M. Szybkie ciosy i ucieczka po całym ringu. Tę walkę Pietrzykowski też wygrał jedną kombinacją: sierp na szczękę Niemca i prawy prosty co sprawiło, że Młot już się nie podniósł.
Tadeusz Pietrzykowski stoczył około 70 walk jako więzień!

 

Był po wojnie świadkiem w procesie Rudolfa Hessa, którego powieszono w obecności więźniów na terenie byłego już obozu.

 

Zmarł 18 kwietnia 1991r.

 

Źródło: Facebook

Fot. Facebook