Donald Trump niby to żartem, ale w rzeczywistości jednak całkiem poważnie sonduje na Twitterze reakcję opinii publicznej i czołowych amerykańskich prawników na udzielenie samemu sobie prezydenckiego ułaskawienia, w obliczu oskarżeń o niejasne powiązania z Rosją oraz w innych sprawach, w których toczą się w związku z jego działanością federalne śledztwa.

W przeszłości wielu amerykańskich prezydentów korzystało z prawa łaski. Żadnemu jednak nie przyszedł do głowy pomysł zwolnienia samego siebie od odpowiedzialności.

Z prawniczego punktu widzenia sprawa jest zawikłana, tym bardziej że nie ma żadnych precedensów.

Trump uważa, że z mocy sprawowanego przez siebie urzędu ma „absolutne prawo darowania win”. I nie jest ono – jego zdaniem – w niczym ograniczane przez Kongres lub sądy.

Prawnik Trumpa, Rudy Giuliani, twierdzi, że co prawda „mógłby ułaskawić samego siebie, ale tego nie zrobi”, bo prawdopodobnie doprowadziłoby to do wszczęcia procedury natychmiastowego usunięcia prezydenta z urzędu.

A my nie jesteśmy wcale tacy pewni…