protest

W wielu miejscach Europy trwają strajki. Ludzie walczą z nieudolnymi rządami, które reprezentują interesy wielkich korporacji. Tym razem protest dotyczył śmiertelnie niebezpiecznych zmian klimatycznych i środowiskowych na Ziemi.

Po dziesięciu dniach blokowania centrum Londynu, Extinction Rebellion ogłosiło wstrzymanie protestu w stolicy Anglii. Ulice zostały już opuszczone przez strajkujących, dzisiaj wieczorem odbędzie się pożegnalne spotkanie w Hyde Parku. Protest był największym od 100 lat pod względem zatrzymanych osób.

 

ZOBACZ TEŻ: OGROMNA koncentracja floty USA. Amerykanie GROŻĄ ROSJI potężnym arsenałem

 

Londyńska policja aresztowała ponad 1000 uczestników protestu Extinction Rebellion. Ostatnio podobną liczbę zatrzymanych za nieposłuszeństwo obywatelskie odnotowano na Wyspach w czasie kampanii sufrażystek z początku XX stulecia. Wówczas zatrzymano ponad 1300 kobiet.  Metoda protestu, na którą zdecydowali się klimatyczni aktywiści jest bowiem wyjątkowo dotkliwa i trudna do zignorowania.

 

W październiku idee Extinction Rebellion zostały wsparte przez 100 naukowców, którzy w liście otwartym pisali, że sprzeciw wobec braku działań rządu w sprawie zagrożenia zmianą klimatu jest dla ludzi moralnym obowiązkiem. I wzywali do podjęcia “działań w obronie życia na ziemi”

Przez tych dziesięć dni ER udało się zwrócić uwagę wielu ludzi na sprawy związane z klimatem (czego wyznacznikiem może być chociażby wzrost liczby polubień na fb z 90 do 150 tysięcy). Co prawda cel protestu, czyli zmuszenie władz Wielkiej Brytanii do ogłoszenia „alarmu” klimatycznego, nie został uzyskany, ale w środę na temat akcji ER oraz zmian klimatu debatował brytyjski parlament, czemu przysłuchiwała się obecna w nim Greta Thunberg. Trzeba więc docenić starania strajkujących.

 


ER z pewnością wkrótce znowu da o sobie znać, na co zresztą już przygotowuje się londyńska policja, apelując o zwiększenie jej uprawnień. Miejmy jednak nadzieję, że zamiast skuteczniej neutralizować pokojowych demonstrantów, władze zaczną w końcu z nimi dyskutować.

 

Źródło: Facebook

Fot.