5 czerwca 2017 roku minister Mariusz Kamiński składał zeznania w roli świadka w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Sprawa dotyczyła afery PKP związanej z Światowymi Dniami Młodzieży.

Składając zeznania w Kamiński stwierdził, iż PKP nie zgłaszało się o pomoc do właściwych służb. To kłamstwo, bo akta sprawy zawierają pisma jakie PKP kierowała m.in. do ABW z prośbą o wsparcie w zabezpieczeniu dworców na ŚDM, otrzymując zwrotną odpowiedź odmowną. O odmowie wsparcia PKP przez ABW doskonale wiedziało też CBA.

Kamiński zeznał również, iż odbył spotkanie z gen. Andrzejem Pawlikowskim (ówczesnym szefem Biura Ochrony Rządu), który poinformował go o nieprawidłowościach mających miejsce w PKP.

Szef BOR poinformował Kamińskiego, że oddelegowany do PKP funkcjonariusz Biura, w ramach prowadzonych prac, zidentyfikował nieprawidłowości. Polegały one na tym, iż firma założona przez kolegów Kamińskiego – byłych funkcjonariuszy CBA – Grom Group (znana przede wszystkim z ochrony prezesa PiS) próbowała w niejasny sposób pozyskać kontrakty w PKP i przekazał szefowi służb notatkę sporządzoną przez funkcjonariusza Biura, w której szczegółowo opisano działania kolegów Kamińskiego. Kamiński mając taki materiał i wyjaśnienia szefa BOR stwierdził w zeznaniach w Prokuraturze: „w mojej ocenie merytorycznie nic nie wnosiła nic do sprawy”. Składając zeznania Kamiński ani razu nie wymienił nazwy firmy jego kolegów z CBA.

Ukrywanie w aferze PKP roli kolegów Kamińskiego wynika nie tylko z obawy o wizerunek firmy ochraniającej prezesa PiS. To właśnie prezes Grom Group – były wysoki funkcjonariusz CBA Tomasz Kowalczyk – miał po wyborach zostać szefem BOR.