– Wyczyszczono elitę polskiej armii – podkreślił generał Mieczysław Gocuł – a dopiero zaczęły zabliźniać się rany po stracie najwyższych dowódców pod Smoleńskiem. Zostało zwolnionych, odeszło ze stanowisk, poszło do cywila znacznie więcej niż – jak oficjalnie podaje MON – 30 generałów i ponad 200 pułkowników.

– Macierewicz obawiał się puczu – ujawnił b. szef Sztabu Generalnego WP – nie miał do mnie zaufania, podejrzewał o kolaboracje z zagranicą. Zawsze podkreślał, że chce wiedzieć o każdej mojej aktywności międzynarodowej, o każdym telefonie. Domagał się, aby nawet o północy meldować mu o sygnałach, że ktoś jest nielojalny, czy nieposłuszny. Paradoksalnie, może uznano, że byliśmy zbyt mocno zakorzenieni w demokratycznych strukturach państwa prawa.

Gen. Gocuł jako„porażające” określił wnioski płynące z NATO-wskich ćwiczeń w zarządzaniu kryzysowym CMX. Sprawdza się w nich funkcjonowanie procedur na poziomach strategicznym i polityczno-militarnym. Organizacja ćwiczeń obronnych to obowiązek ustawowy ciążący na konstytucyjnych organach państwa.

– CMX 2016 to była porażka w wydaniu naszego państwa — podkreślił b. szef Sztabu Generalnego — polskie zarządzanie kryzysowe ma się nijak do systemów zarządzania w NATO i Unii Europejskiej. Nigdy nie było— dodał — obszarem większego zainteresowania władz politycznych naszego kraju. W żadnym resorcie nie są znane zadania spoczywające na nich w czasie kryzysu, czy wojny. Nikt tych zadań nie ćwiczył, nie omawiał, choć są opisane. Komórki obronne w ministerstwach to sztuczne twory. Żołnierzy z nich usunięto.

Po 1989 roku nigdy nie stworzono w Polsce spójnego systemu dowodzenia i kierowania Siłami Zbrojnymi i obroną państwa na czas wojny kryzysu i pokoju.

– Przyjęty przed 4 laty system kierowania i dowodzenia WP okazał się niewydolny— ocenił generał — skomplikował dowodzenie nawet sytuacji kryzysowej, nie mówiąc już o warunkach wojny. Rozsypano i zamazano kompetencje pełniących najwyższe funkcje w Sztabie Generalnym oraz dwóch stworzonych dowództwach: operacyjnym i rodzajów sił zbrojnych.

– Nowy system dowodzenia — podkreślił Gocuł — tworzą w znacznej części ci sami, którzy tworzyli obecny. Pytanie zatem, kiedy się mylili? Wybiórczo łatają dziury i nie patrzą na problem całościowo. Rozmawiałem z nimi, sugerując, aby prace rozpoczęli od systemu przeznaczonego na okres wojny, a następnie kolejno na czas kryzysu i pokoju. Moje argumenty nie spotkały się ze zrozumieniem.

Brak jest dokumentów strategicznych, określających przyszłość i kierunki rozwoju systemu bezpieczeństwa narodowego w ujęciu wojskowym, zgodnie z ustawą o zasadach prowadzenia polityki rozwoju.

Trwające dwa lata przygotowania Strategicznego Przeglądu Obronnego (SPO), generał Gocuł nazwał „największą gehenną w swojej karierze wojskowej”. SPO miał rozstrzygnąć najważniejsze problemy związane z przyszłością Wojska Polskiego, jego rozwojem i funkcjonowaniem w czasie pokoju, kryzysu i wojny.

– Wszyscy czekali na zakończenie prac, nie zapadały żadne decyzje strategiczne — podkreślił b. szef Sztabu Generalnego — agenda SPO powstawała nieomal do końca jego trwania, nie było żadnej metodologii. Twórcy SPO opracowywali w kilkanaście dni ćwiczenia, których rzetelne przygotowanie na poziomie strategicznym musi zabrać ponad rok.

– W efekcie wnioski wypływające z SPO są chybione – podkreślił generał Gocuł – wyważano otwarte drzwi, wskazano np. że planowanie narodowe będzie ważniejsze niż sojusznicze. A tak już było od 2011 r. Na dodatek w planowaniu w 2016 r. zrobiono dokładnie odwrotnie. To była farsa.