Trwający od 12 lat na stanowisku szefa służb dyplomatycznych Sergiej Ławrow ma podać się do dymisji. Bezspornie należał do grona polityków, o których historia mówi mężowie stanu. Bezbłędnie wyczuwający nastroje i oczekiwania głównego lokatora Kremla, któremu towarzyszy prawie od początku urzędowania na fotelu prezydenckim. Nie wiadomo, kto przyjdzie na jego miejsce.

Z uwagi na zdecydowanie chłodne relacje dwustronne, panujące między Polską a Rosją, można powiedzieć, że przeciwnika mieliśmy wielkiego formatu. Imperialnego. Czy dotrzymywali mu kroku jego odpowiednicy z Al. Szucha w Warszawie? Bardzo chciałbym żeby tak było. Obawiam się, że nie każde życzenie ma szansę się spełnić. Są narody do których trudno czuć sympatię, ale czasem zdarza się zazdrościć ministrów…

Nie są znane powody odejścia Ławrowa z MSZ Federacji Rosyjskiej. Czy stoi za tym choroba, wypalenie zawodowe, czy jakiś błąd, który pozbawił go względów Putina? Nie wiadomo. Nieoficjalnie Moskwa mówi, że Ławrow dawno chciał odejść. Znając sposoby odchodzenia z urzędów carów Rosji, dawniejszych pierwszych sekretarzy, czy szefów bezpieki – można zapytać, chciał sam odejść, czy w domu go nie zastali? Tak, czy inaczej jakaś epoka dobiegła końca.

Mikołaj Albert Kornacki