Jeszcze kilka dni temu Katarzyna Lubnauer nie wiedziała, co ma powiedzieć w kwestii obniżenia pensji posłom o 20 procent. Najwyraźniej sprawę przemyślała, bo na antenie Radia RMF FM stwierdziła.
 
„Nie zniesiemy uposażeń poselskich, bo nie chcemy mieć tzw. dziadowskiego państwa”.
 
Ale to jeszcze nie koniec rewelacji pani poseł. Lubnauer otwarcie przyznała, że minister powinien zarabiać tyle, ile parlamentarzysta europejski.
 
 
„Żeby nie było w ten sposób, jak ktoś kiedyś żartował: że Waszczykowski ma pecha, bo kazali mu zostać ministrem spraw zagranicznych, a mógł pójść do Parlamentu Europejskiego. Nie może być takich sytuacji. Musi być wiara w to, że jako ministrów mamy najlepszych, nazwijmy to, polityków. Akurat Waszczykowski nie spełnia tego warunku, ale niech będzie” – dodała.
 
„Druga rzecz: powinno być tak, że szczególnie ci wiceministrowie, którzy przychodzą z rynku, czyli że są fachowcami w swojej dziedzinie – nie z politycznego nadania, muszą zarabiać tyle, żeby to było konkurencyjne w jakikolwiek sposób. Robią to dla Polski, w związku z tym nie muszą zarabiać aż tyle, co w jakiejś dużej firmie, ale żeby to umożliwiało przynajmniej utrzymanie się” – dodała.
 
Utrzymanie się? No cóż, wiele ludzi w Polsce musi wyżyć za 1000 złotych, więc może tyle powinni zarabiać ministrowie, wiceministrowie i posłowie.
 
Otóż nie! Lubnauer sprecyzowała dokładniej swoją wypowiedź.
 
 
„Załóżmy, że koło tych 20 (tysięcy) minister” – tłumaczyła.
 
Ale czy za tyle da się wyżyć???
 
 
Źródło RMF FM, zdjęcie screen shot
redakcja