Kilka dni temu Kancelaria Premiera odmówiła posłowi Brejzie udostepnienia treści listów, które do Mateusza Morawieckiego kierował prezes upadającego GetBacku, gdyż listy miały charakter prywatny. Dzisiaj Gazeta Wyborcza publikuje jeden z trzech listów, w którym czytamy, że „GetBack jest zapleczem obozu wolnościowego poprzez bycie sponsorem mediów: Gazeta Polska, Wprost, Do Rzeczy, W sieci”. No zaiste są to informacje o charakterze prywatnym. Kolejne kłamstwo obozu PiS.

Tym razem nie kłamstwo jest istotą sprawy. W liście prezes Konrad Kąkolewski pisze wprost, że  kłopoty spółki mogą być „spiskiem” przeciwko władzy. A przecież jego firma jest sponsorem takich działań prorządowych jak: „Gala Człowieka Roku, Gala rocznicy Gazety Polskiej” (nagrody dostawali tam Morawiecki i Jarosław Kaczyński) oraz „inicjatyw takich jak Instytut Wolności”, wreszcie „animowanie współpracy Polska – Izrael – Stany Zjednoczone i innych” – czytamy w Wyborczej.

Albo państwo dofinansuje GetBack, albo będzie afera

Co ciekawe Kąkolewski przypomina premierowi, gdyby ten zapomniał, że GetBack kupił od państwowych banków Pekao SA, BGK i „przede wszystkim PKO BP” „portfele kredytów i pożyczek w kwocie blisko 4 mld zł”. „Pozwoliło to tym bankom – pisze prezes – zarobić 400 mln zł i wsparło działania Państwa”. Widząc nieuchronny koniec swoich nietrafionych inwestycji Kąkolewski domaga się dofinansowania GetBacku przez państwo. W przeciwnym razie  jego spółce grozi upadek. Więcej pan prezes Kąkolewski przewiduje, że brak wsparcie jego firmy przez państwo grozi poważną aferą. Jak na razie PiS skutecznie wszystko wtej sprawie zamiata pod dywan.