James Bond, tym bardziej jeszcze starszy od niego elegancki, brytyjski szpieg w meloniku, definitywnie idą do lamusa. Tradycje i dawne wzory idą w kąt. Brytyjski wywiad porywa wiatr historii. Teraz w wywiadzie – obok prostytucji najstarszej profesji – nie ma miejsca na stereotypy, uprzedzenia i schematy.

Po raz pierwszy w swojej historii brytyjski wywiad (MI6) jawnie przy pomocy publicznej reklamy poszukuje kandydatów do pracy. Kilka dni temu wyświetlono ją po raz pierwszy.

„Jesteśmy oficerami wywiadu, ale nie robimy tego, co myślisz – informuje lektor-nie skaczemy do basenów z rekinami, zbieramy ciche sygnały, które mają znaczenie. Potajemnie. Jesteśmy tacy jak ty!

Biały funkcjonariusz, często osiłek, wyćwiczony do granic możliwości fizycznych jest już przeżytkiem. W cenie są kobiety, przede wszystkim, młode, czarne matki oraz przedstawiciele mniejszości narodowych i etnicznych.

Potrzebnych jest 800 kandydatów; wzmocnią dotychczasowy, blisko trzytysięczny personel służby. Chętnych nie brakuje, Zwłaszcza teraz, po aferze z próbą otrucia zbiega z rosyjskiego wywiadu wojskowego. Tak jest zresztą zawsze po nagłośnieniu afer szpiegowskich przez media.

„Mam jasną i prostą wiadomość: nie ma „standardowego” oficera MI6 – powiedział Alex Younger, szef tej służby, po prezentacji reklamy dla mediów- nasza praca ma znaczenie, jest ekscytująca, trudna intelektualnie. Bez względu na pochodzenie, jeśli podzielasz wartości, które reprezentujemy, masz umiejętności, których potrzebujemy – rozważ karierę w wywiadzie. MI6 potrzebuje najlepszych ludzi, których nasz kraj ma do zaoferowania.

Szef rekrutacji MI6, matka dwójki dzieci, z 20-letnim stażem w wywiadzie, uważa, że od jego oficerów wymaga się „mieszanki inteligencji emocjonalnej i zdolności do tworzenia, umiejętności nawiązywania i utrzymywania relacji instrumentalnych, silnego poczucia uczciwości i kreatywności, chęć do pracy i życia za granicą oraz zainteresowanie sprawami zagranicznymi i kulturą”.