dziecko

Każdy rodzic che żeby jego dziecko rozwijało się dobrze, zdrowo i bezpiecznie. Tymczasem wskaźniki zapadalności na rozmaite problemy psychiczne są zatrważające. Coraz więcej dzieci cierpi na depresje, lęki, skłonności samobójcze i inne zaburzenia psychiczne. Naukowcy już wiedzą co jest tego powodem i jak temu zaradzić.

Psychologia opisała zjawisko, które nazwano syndromem deficytu kontaktu z naturą. Okazuje się, że żyjąc w wielkich miastach i korzystając ze zdobyczy techniki jesteśmy coraz bardziej pozbawieni kontaktu z przyrodą. Dochodzi wręcz do tego, że rodzice boją się kontaktu ich dzieci z lasem,łąką czy rzeką. Dzieci nie są przyzwyczajane do spacerów wśród drzew, ptaków i owadów. Jesteśmy gatunkiem silnie zależnym od przyrody. Różne jej elementy są nam niezbędne do zdrowego i prawidłowego rozwoju i funkcjonowania.

 

Naukowcy odkryli, że dzieci wychowujące się w otoczeniu zieleni są nawet o 55 proc. mniej narażone na rozwój zaburzeń psychicznych w późniejszym życiu.

 

ZOBACZ TEŻ: Atak rakietowy na Izrael! Czy to początek wojny?

 

Stwierdzono, że ryzyko rozwoju zaburzeń psychicznych jest tym mniejsze, im więcej czasu badani w dzieciństwie spędzali na łonie natury. Związek utrzymywał się nawet po uwzględnieniu czynników takich jak status socjoekonomiczny, poziom urbanizacji czy obciążenie rodzinną historią zaburzeń.

 

Współautorka badań  dr Kristine Engemann. twierdzi, że: „Wykazaliśmy, że ryzyko rozwoju zaburzeń psychicznych stopniowo spada, im dłużej ktoś przebywa w otoczeniu zieleni od momentu urodzenia aż do momentu ukończenia 10. roku życia.”

 

Kontakt z przyrodą poprawia zdolności poznawcze, kompetencje społeczne i pomaga w harmonijnym rozwoju emocjonalnym.

 

Badania prowadzono na uniwersytecie w Aarhus w Danii.

 

Nie pozostaje więc nic innego, jak zabrać dzieci na spacer do lasu. Kilka razy w tygodniu. Będzie to miało lepszy skutek niż zapisywanie ich na kolejne zajęcia z fortepianu czy hiszpańskiego.

 

Źródło: dobrewiadomosci

Fot. Pixabay