Jeszcze przed wakacjami zostanie odwołanych dwóch ministrów z rządu Mateusza Morawieckiego. Taką decyzję premier już podjął. W normalnej demokracji sprawa na tym by się zakończyła ale nie w Polsce pod rządami PiS.

Morawiecki dyskutował o konieczności zmian i swoich decyzjach z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Prezes podobno nie wyraża swego veta ale też nie powiedział ostatecznie: zgoda. Z rządu ma odejść Mariusz Kamiński – minister koordynator ds. służb specjalnych oraz Krzysztof Tchórzewski – minister energii.

Jak twierdzą nasi rozmówcy w przypadku Kamińskiego decydują nie tylko skłonności ministra koordynatora do „swobodnego” stylu życia, ale także coraz częściej pojawiające się w mediach zarzuty co do działalności podległych mu służb. Do tego dochodzą niejasności związane z jego działaniami oraz zeznaniami w sprawie przetargu na ochronę w związku ze Światowymi Dniami Młodzieży i mające ujrzeć wkrótce światło dzienne szczegóły z przeszłości koordynatora, które w istotny sposób mogą mu uniemożliwić dalsze sprawowanie tej funkcji.

Z ministrem energii Morawiecki jest w konflikcie od dłuższego czasu. Ostatnio zabrał mu nadzór nad PKN Orlen oraz Lotosem. Z Tchórzewskim różni premiera nie tylko stosunek do budowy elektrowni atomowej w Polsce ale także ograniczany przez zakon PC, czyli starych działaczy Porozumienia Centrum, wpływ na obsade kadrową spółek energetycznych i paliwowych.

Otwartym pozostaje pytanie. W jaki sposób na zamierzenia Morawieckiego wpłynie dzisiejsza akcja zatrzymania przez CBA byłego prezesa GetBack Konrada K. Ta operacja wygląda troszkę jak uzupełnianie sobie przez Kamińskiego cegiełek w rozpadającym się murze jego kariery. Wiadomo, że sprawa GetBack ma związek z rodziną Morawieckich. I to co powie ludziom Kamińskiego zatrzymany Konrad K. nie pozostanie bez wpływu na losy obu panów.

Polska jest dzisiaj krajem teoretycznym, w którym walczą ze sobą koterie i frakcje. Nie ma to nic współnego z zarządzaniem państwem. Bardziej przypomina walkę o wpływy w strukturach mafijnych.