O tajemniczym zniknięciu małej Brytyjki robi się znów głośno. Wszystko za sprawą nowej produkcji „Zaginięcie Madeleine McCann”, która od dwóch dni dostępna jest już na Netflixie.

 

Zobacz także: Wraca kultowe reality-show! Już jutro pierwszy odcinek

 

4-letnia Maddie zaginęła 3 maja 2007 roku w portugalskiej miejscowości Praia da Luz. Gerry i Kate McCann zostawili swoje dzieciaki same w pokoju i udali się na kolację ze swoimi znajomymi. Z zeznań rodziców wynika, że co pewien czas ktoś z towarzystwa sprawdzał, czy z dziećmi wszystko dobrze. Matka Madeleine około godziny 22 odkryła, że córki nie ma w pokoju i wszczęła alarm.

 

 

Od zaginięcia minęło prawie 12 lat, a po dziecku ani śladu. Sprawie od samego początku towarzyszą kontrowersje. Pierwszą hipotezą, wysnutą przez portugalskie władze, było uprowadzenie – jednak nikomu póki co nie zostały przedstawione tego typu zarzuty.

 

 

Rodzice Maddie często stawiani są w cieniu podejrzeń, oliwy do ognia dolewa fakt, że odmówili współpracy przy netflixowym dokumencie. Swoją decyzję motywują tym, że nie rozumieją, co dokument może wnieść do sprawy i jak może w ogóle jej pomóc. W poszukiwanie małej Brytyjki bardzo zaangażowany był Scotland Yard, który od lat stara się rozwikłać sprawę.

 

 

„Zaginięcie Madeleine McCann” może nie stawia nikogo przed sądem, ale z pewnością bierze pod lupę całą sprawę i przedstawia różne możliwe scenariusze. Co ważne – dzięki dokumentowi – o sprawie zaginięcia dziewczynki znów zrobiło się głośno.  Jest to bardzo dobra informacja, bo o potędze rozgłosu w tego typu kwestiach chyba każdy zdaje sobie sprawę.

 

Źródło: YouTube, Netflix, fakt24
Źródło zdjęcia: YouTube