Adama Małysza znają chyba wszyscy i chyba wszyscy podziwiają za jego osiągnięcia w sporcie.

Małyszomania to były czasy, kiedy fani skoczka zasiadali przed telewizorami w oczekiwaniu na skok polskiego sportowca.

 

Po zakończeniu kariery skoczek imał się różnych zajęć. Wystartował między innymi w rajdzie Dakar choć sam przyznał, że nigdy nawet nie przyszło mu to do głowy, ale jak stwierdził „Nigdy nie mów nigdy”.

 

Teraz Małysz na nowo powrócił do skoków obejmując stanowisko dyrektora koordynatora ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej w Polskim Związku Narciarskim i jest szczęśliwy, bo jak niejednokrotnie zapewniał, robi to co kocha.

 

Tego też się nie spodziewał, no, ale w jego przypadku życie potrafi zaskakiwać.

 

Wp.pl biorąc pod uwagę te nieoczekiwane wydarzenia w życiu sportowca zadała mu dość intrygujące i podchwytliwe pytanie. Czy jeśli byłaby taka możliwość, to czy wziąłby udział w wyborach prezydenckich?

 

„Zawsze starałem się być apolityczny i wolałbym, żeby tak zostało. Na przestrzeni ostatniej dekady miałem wiele propozycji – przystąpienia do partii, startu w wyborach. Zawsze mówiłem, że w politykę mieszać się nie będę. Sport powinien być ponad podziałami” – zaznaczył były skoczek,  nie mówiąc jednak „NIE” potencjalnej prezydenturze.

 

Kto wie, co przyniesie życie, które w przypadku Małysza potrafi zaskakiwać.

 

źródło wp, wikipedia

redakcja