PiS zatrąbił na odwrót: wybrzeże morskie nie będzie przenoszone do centrum kraju. Nad Bałtyk do Gdynii wróci instytucja, która nigdy nie powinna być gdziekolwiek przenoszona. Jej miejsce jest na wybrzeżu. Tylko tam i nigdzie indziej.

Dowództwo Marynarki Wojennej wraca do swoje starej siedziby w Gdyni. Morawiecki obwieścił to na przerwanym spotkaniu z mieszkańcami Gdańska. Decyzje przekazał niemal triumfalnie, jako kolejne,wielkie zwycięstwo pisowskiej władzy; szczodry dar dla mieszkańców Trójmiasta i całego wybrzeża, za który powinni być wdzięczni partii i rządowi Kaczyńskiego. Nawet najgłupsi z głupich wśród „komunistów” nie wpadliby na tak niedorzeczny pomysł.

Nie tak dawno Macierewicz, ogarnięty nieustannym szałem robienia wszystkiego od nowa, w sposób suwerenny i godny 100 lat niepodległej Polski, ujawnił inny, strategiczny manewr: siedziba stoczni Marynarki Wojennej zostanie przeniesiona do… Radomia. W centrum kraju oddalone od siebie o 100 kilometrów — miały funkcjonować dwie instytucje, kluczowe dla projektów modernizacji rozpadającej się floty morskiej. Pewnie zamysł ten powstał z chęci całkowitego zmylenia przeciwnika, którym wiadomo, kto jest.

Morawiecki ma już naprawdę niewiele do zaoferowania, skoro, niczym koń pod górę, kombinuje, aby wszystko, co nawinie przedstawiać, jako nie byle jaki sukces PiS, za szczodrą dobroczynność pisowskiej władzy dla prostego ludu.

Doszliśmy do „cienkiej, czerwonej linii”: pisowcy bufoni i zarozumialcy przyspawani do władzy, chcą, by podziwiać ich także za to, że nie robią głupot i nie podtrzymują idiotycznych decyzji. A mogliby! Mają przecież większość. Dobre paniska.