Prawo i Sprawiedliwość ma dubeltowy sukces. Prominentny polityk PO poseł Stanisław Gawłowski siedzi dalej w areszcie, a dziennikarze wykryli, że w należącym do niego apartamencie zarabia na życie ekskluzywna dziewczyna telefon. Można rzec pełen orgazm. Czyżby?

Nie trzeba jeździć na Pomorze Zachodnie, aby połączyć – w dość zresztą wątpliwy sposób jak w przypadku posła Gawłowskiego, ten nie musiał wiedzieć komu i po co wynajmuje apartament – polityków z branżą usług seksualnych za pieniądze.

Wystarczy udać się z wizytą – nikogo nie zachęcamy – w Warszawie na ulicę Mickiewicza 60, gdzie od lat z powodzeniem funkcjonuje agencja towarzyska. Ciesząca się zresztą uznaniem klienteli. No, ale zważywszy na sąsiedztwo byle jaka być nie może!!!

Otóż przysłowiowy rzut beretem (dosłownie 50 metrów po przekątnej no może 100) od „agenturki” mieszka sobie szeregowy poseł Jarosław Kaczyński!!! I nie przeszkadza mu to wątpliwe moralnie sąsiedztwo. Za to odnośnie lokum będącego własnością aresztowanego posła, z panienką na pokładzie, koledzy partyjni Jarosława Kaczyńskiego zdążyli zrobić konferencję prasową.

Tymczasem w „bałaganie” na Mickiewicza policja gościła już wielokrotnie… a agencja Paradise działa jak działała. Tak gdzieś 80% załogi stanowią dziewczęta z Ukrainy. I czują się nadzwyczaj bezpiecznie. O tym, kto je odwiedzał innym razem…

Przysłowie o belce we własnym oku kłania się w pas!!!

Mikołaj Albert Kornacki