Close Menu
    Ostatnie wiadomości

    Bagiński: Bruksela jak Wielki Brat. Tak algorytmy wycinają prawdę!

    2026-02-28 19:10

    Expose Sikorskiego, czyli bajkopisarstwo i wiernopoddaństwo

    2026-02-27 21:41

    Ryszard Czarnecki: Warszawa śladem Ankary i New Delhi?

    2026-02-24 09:40
    Facebook X (Twitter) Instagram
    Dzieje się!
    • Bagiński: Bruksela jak Wielki Brat. Tak algorytmy wycinają prawdę!
    • Expose Sikorskiego, czyli bajkopisarstwo i wiernopoddaństwo
    • Ryszard Czarnecki: Warszawa śladem Ankary i New Delhi?
    • Robert Bagiński: Ukraina to tylko parawan. Tak elity UE budują federalne monstrum!
    • Krzysztof Chmielnik: SAFE czyli zdrada!
    • Ryszard Czarnecki: Ostatki w Strasburgu
    • E6, czyli Niemcy budują nową Unię. Polska ma być tylko dodatkiem!
    • Bagiński: PiS marnuje czas, którego może już nie odzyskać
    Facebook X (Twitter)
    Inna PolitykaInna Polityka
    • Strona główna
    • Wiadomości
    • Ciekawostki i historia
    • Kultura
    • Opinie
    • Kontakt
    Inna PolitykaInna Polityka
    Strona główna»Opinie»Bagiński: Bruksela jak Wielki Brat. Tak algorytmy wycinają prawdę!
    Opinie

    Bagiński: Bruksela jak Wielki Brat. Tak algorytmy wycinają prawdę!

    Robert BagińskiRobert Bagiński2026-02-28 19:107 minut czytania
    Facebook Twitter LinkedIn Telegram Pinterest Tumblr Reddit Email
    Jeśli błędne idee unijnych ideologów nie zostaną poddane uczciwej weryfikacji w mediach, zostaną brutalnie zweryfikowane na ulicy. Zanim jednak obywatele zdążą się obudzić, wielu przejdzie „przesłuchania” w stylu Winstona Smitha z "Rok 1984" G. Orwella
    Jeśli błędne idee unijnych ideologów nie zostaną poddane uczciwej weryfikacji w mediach, zostaną brutalnie zweryfikowane na ulicy. Zanim jednak obywatele zdążą się obudzić, wielu przejdzie „przesłuchania” w stylu Winstona Smitha z "Rok 1984" G. Orwella
    Udostępnij
    Facebook Twitter LinkedIn Pinterest Email

    To już nie jest tylko pełzająca biurokracja, ale regularna wojna wydana wolności słowa – tak w skrócie można podsumować porażający raport Komisji Sądownictwa Izby Reprezentantów USA. Amerykańscy kongresmeni zaprezentowali „kartę chorobową” Unii Europejskiej, pokazując, że Bruksela od dekady buduje globalny system cenzury, który ma jeden cel – wyciąć z debaty publicznej każdego, kto nie klaszcze projektowi federalizacji Europy. Państwo nadzorcze, o którym pisał George Orwell, przy unijnych „komisarzach prawdy”, wygląda jak niewinna czytanka dla dzieci.

    W cieniu amerykańsko-izraelskiej inwazji na reżim ajatollahów w Iranie, na marginesie depesz światowych agencji, niemal niezauważenie zniknęły doniesienia z Węgier. Tuż przed wyborami parlamentarnymi zablokowano tam kilka prorządowych dzienników regionalnych. Moment uderzenia nie jest przypadkowy – po raz kolejny okazuje się, że zazwyczaj nieruchliwa unijna biurokracja w kwestiach cenzury potrafi wykazać się zdumiewającą nadaktywnością.

    Zdziwieni raczej nie jesteśmy. Od lat karmi się nas bajeczką o „walce z mową nienawiści” i „ochronie przed rosyjską dezinformacją”. Każdy, kto wskazywał, że to tylko listek figowy dla zwykłego kneblowania opozycji, był z miejsca etykietowany jako „foliarz” albo „ruski agent”.

    Ambicje Brukseli nie kończą się na usuwaniu niewygodnych postów, ponieważ unijni eurokraci dążą do przejęcia kontroli nad samym procesem myślenia. W ich wizji świata znaczenia pojęć stają się płynne, a ostatnie słowo w kwestii tego, co wolno głosić i jak interpretować fakty, ma należeć wyłącznie do urzędnika.

    Najbardziej kompleksową analizę brukselskiej cenzury – obnażającą czarno na białym jej mechanizmy oraz modus operandi – opublikowała niedawno Komisja Sprawiedliwości Izby Reprezentantów USA. Raport zatytułowany „The Foreign Censorship Threat”, to de facto akt oskarżenia przeciwko potężnej machinie, której celem jest sformatowanie internetu pod jedyną słuszną, brukselską modłę.

    Pałka na niepokornych, czyli Akt o Usługach Cyfrowych

    Według raportu, fundamentem tej nowej, cyfrowej cenzury jest Akt o Usługach Cyfrowych (DSA). Raport amerykańskiej komisji mówi wprost, że jest to broń wymierzona w polityczne poglądy, dyskusję, a nawet humor i satyrę.

    Komisja Europejska wykorzystuje DSA jako broń do narzucania globalnych wymogów cenzury treści politycznych (…) które są znacznie bardziej restrykcyjne niż Pierwsza Poprawka do Konstytucji USA

    – czytamy w dokumencie.

    Bruksela znalazła na BigTechy „idealny” sposób. Zamiast wysyłać policję do biur Google’a czy Mety, zagroziła im karami sięgającymi 6 procent globalnego obrotu, a mówimy tu o miliardach dolarów. Blokada prorządowych, sceptycznych wobec UE gazet na Węgrzech, to najprawdopodobniej bezpośredni efekt tych zapisów. Mimo ostrej krytyki unijnych rozwiązań ze strony prezydenta Trumpa i wiceprezydenta J.D. Vance’a, amerykańskie korporacje, zamiast bronić wolności słowa, stały się pokornymi wykonawcami poleceń eurokratów. To opisywana w raporcie Kongresu USA „dobrowolna przymusowość”, czyli nikt nikogo nie bije, ale każdy wie, że jeśli nie wytnie „populistycznej retoryki”, to po prostu pójdzie z torbami.

    Słowacja na celowniku. Wybory pod nadzorem

    Węgry nie są ani pierwsze, ani ostatnie. Jednym z najbardziej drastycznych przykładów uwiecznionych w raporcie jest ingerencja w wybory na Słowacji w 2023 roku. To właśnie tam Bruksela pokazała, jak w praktyce wyobraża sobie „demokrację”. Urzędnicy Komisji Europejskiej bez żenady naciskali na TikToka, by ten cenzurował legalne wypowiedzi polityków, w tym Roberta Ficy. Bruksela uznała, że Słowacy są zbyt „podatni na narracje”, należy więc dawkować im informacje tak, aby przypadkiem nie zagłosowali „źle”. Dalej pozostaje już tylko czysty przymus, niczym w „Roku 1984” Orwella. W jednej z najbardziej wstrząsających scen powieści oprawca torturuje Winstona Smitha, próbując zmusić go do porzucenia prawdy na rzecz partyjnego dogmatu. Winston miał oświadczyć, że widzi pięć palców, choć pokazywano mu cztery. Dziś to Bruksela zdaje się pytać Europejczyków: „Ile palców widzicie?”.

    Od lat karmi się nas bajeczką o „walce z mową nienawiści” i „ochronie przed rosyjską dezinformacją”. Każdy, kto wskazywał, że to tylko listek figowy dla zwykłego kneblowania opozycji, był z miejsca etykietowany jako „foliarz” albo „ruski agent”.

    Absolutna wolność słowa w Niemczech czy Francji od zawsze była mitem, jednak przykłady cenzury i brukselskich nacisków opisane przez amerykańskich kongresmenów, to już czysta, podręcznikowa definicja antydemokratycznej inżynierii społecznej. Mechanizm jest prymitywny: jeśli wybory wygrywają lub mają szansę wygrać „niewłaściwe” partie i kandydaci, Bruksela uznaje, że obywatele padli ofiarą dezinformacji, a zatem należy im przefiltrować rzeczywistość. Raport ujawnia porażający fakt – Słowacja posłużyła jako „poligon doświadczalny” dla algorytmów, które miały agresywnie promować treści liberalne, spychając w cyfrowy niebyt każdą formę eurosceptycyzmu.

    „Zaufani Sygnaliści” – nowa bezpieka

    Kolejnym potworkiem stworzonym przez eurokratów jest instytucja tzw. „zaufanych sygnalistów” (Trusted Flaggers). Brzmi to jak nazwa z Orwellowskiego Ministerstwa Prawdy. Z raportu dowiadujemy się, że to uprzywilejowane grupy – często radykalne, lewicowe NGO-sy finansowane z unijnych grantów – które mają „gorącą linię” z platformami społecznościowymi. Ich zgłoszenia są rozpatrywane natychmiast i bez żadnej kontroli sądowej.

    Raport przytacza szokujący przykład z Holandii, gdzie tamtejsze MSW zyskało status uprzywilejowanego „zaufanego sygnalisty”. W praktyce rządzący politycy otrzymali narzędzie, by tuż przed wyborami jednym kliknięciem uciszać oponentów, etykietując ich posty jako „zagrożenie dla porządku publicznego”. To modelowy system, który Komisja Europejska – poprzez finansowy szantaż wobec gigantów BigTech – zamierza zaprowadzić w całej Unii. Mechanizm jest nadzwyczaj prosty: to urzędnik definiuje „kłamstwo”, to urzędnik wskazuje „trolla”, a podporządkowany mu algorytm wykonuje cyfrowy wyrok.

    Cenzura „na zapas” i koniec anonimowości

    Ambicje Brukseli nie kończą się na usuwaniu niewygodnych postów, ponieważ unijni eurokraci dążą do przejęcia kontroli nad samym procesem myślenia. W ich wizji świata znaczenia pojęć stają się płynne, a ostatnie słowo w kwestii tego, co wolno głosić i jak interpretować fakty, ma należeć wyłącznie do urzędnika. Raport Kongresu USA ostrzega przed projektami takimi jak „European Democracy Shield”. Pod tą dumną nazwą kryje się mechanizm zwalczania nie tylko kłamstw, ale przede wszystkim „niepożądanych narracji”. W tej nowej rzeczywistości nawet pisanie prawdy może stać się przestępstwem, jeśli tylko nie pasuje ona do oficjalnego obrazu „wspaniałej Unii”. Prawda staje się „szkodliwa”, gdy ma destrukcyjny wpływ na zaufanie do instytucji UE i jako taka musi zostać wycięta.

    Unia Europejska przestaje być wspólnotą wolnych narodów, stając się pionierem technologicznego autorytaryzmu. Akt o usługach cyfrowych (DSA), wbrew propagandowym hasłom, nie jest prawem regulującym internet, lecz próbą scentralizowania walki z wolnością słowa

    Do tego dochodzi walka z anonimowością. Forsowane przez KE portfele tożsamości cyfrowej mają sprawić, że każda aktywność w sieci będzie przypisana do konkretnego nazwiska i numeru PESEL. Jeśli ktoś będzie chciał skrytykować np. unijną politykę migracyjną, najpierw będzie musiał się wylegitymować, aby system mógł to odpowiednio odznaczyć.

    Ameryka bije na alarm, Europa milczy

    Uderzające jest to, że o tym gigantycznym zagrożeniu dowiadujemy się od amerykańskich konserwatystów, a nie z europejskich mediów „głównego nurtu”. Także w polskiej przestrzeni publicznej temat właściwie nie istnieje – tak jakby dziennikarzom zależało na tym, aby nikt nie przejrzał praktyk unijnych instytucji. To krótkowzroczność granicząca z absurdem, zważywszy na fakt, że te same zasady uderzą wkrótce w tych, którzy dziś je przemilczają. Właśnie dlatego członkowie komisji Kongresu USA wprost nazywają unijną politykę „zagranicznym zagrożeniem dla wolności słowa Amerykanów”. Ich obawy wynikają z prostej logiki i bolesnych doświadczeń z okresu prezydentury Joe Bidena: skoro amerykańscy giganci technologiczni muszą budować potężne narzędzia cenzury na zlecenie Brukseli, te same mechanizmy zostaną wcześniej czy później użyte do pacyfikowania debaty w USA i na całym świecie.

    W cieniu amerykańsko-izraelskiej inwazji na reżim ajatollahów w Iranie, na marginesie depesz światowych agencji, niemal niezauważenie zniknęły doniesienia z Węgier. Tuż przed wyborami parlamentarnymi zablokowano tam kilka prorządowych dzienników regionalnych.

    Konkluzja raportu Izby Reprezentantów jest ponura: Unia Europejska przestaje być wspólnotą wolnych narodów, stając się pionierem technologicznego autorytaryzmu. Akt o usługach cyfrowych (DSA), wbrew propagandowym hasłom, nie jest prawem regulującym internet, lecz próbą scentralizowania walki z wolnością słowa. Brukselscy urzędnicy roszczą sobie prawo do decydowania o tym, co wolno publikować, czytać, słuchać i oglądać.

    Nie mam złudzeń, że europejskie społeczeństwa natychmiast przejrzą ten mechanizm, ale wiem jedno – pełna cenzura nigdy się nie uda. Jeśli błędne idee unijnych ideologów nie zostaną poddane uczciwej weryfikacji w mediach, zostaną brutalnie zweryfikowane na ulicy. Zanim jednak obywatele zdążą się obudzić, wielu przejdzie „przesłuchania” w stylu Winstona Smitha. I znajdzie się wielu takich, którzy – z lęku lub wygody – przysięgną, że widzą pięć palców.

    Robert Bagiński

    cenzura Digital Services Act DSA European Democracy Shield George Orwell Komisja Europejska media Opinie polityka Robert Bagiński strona główna The Foreign Censorship Threat wolność słowa
    Udostępnij. Facebook Twitter Pinterest LinkedIn Tumblr Email

    Podobne artykuły

    Expose Sikorskiego, czyli bajkopisarstwo i wiernopoddaństwo

    2026-02-27 21:41

    Ryszard Czarnecki: Warszawa śladem Ankary i New Delhi?

    2026-02-24 09:40

    Robert Bagiński: Ukraina to tylko parawan. Tak elity UE budują federalne monstrum!

    2026-02-24 09:21

    Krzysztof Chmielnik: SAFE czyli zdrada!

    2026-02-23 17:45

    Ryszard Czarnecki: Ostatki w Strasburgu

    2026-02-20 08:09

    E6, czyli Niemcy budują nową Unię. Polska ma być tylko dodatkiem!

    2026-02-15 12:33

    Komentarze wyłączone.

    Nie przegap
    Opinie

    Bagiński: Bruksela jak Wielki Brat. Tak algorytmy wycinają prawdę!

    To już nie jest tylko pełzająca biurokracja, ale regularna wojna wydana wolności słowa – tak…

    Expose Sikorskiego, czyli bajkopisarstwo i wiernopoddaństwo

    2026-02-27 21:41

    Ryszard Czarnecki: Warszawa śladem Ankary i New Delhi?

    2026-02-24 09:40

    Robert Bagiński: Ukraina to tylko parawan. Tak elity UE budują federalne monstrum!

    2026-02-24 09:21
    Społeczności
    • Facebook
    • Twitter
    Ostatnie wiadomości

    Bagiński: Bruksela jak Wielki Brat. Tak algorytmy wycinają prawdę!

    2026-02-28 19:10

    Expose Sikorskiego, czyli bajkopisarstwo i wiernopoddaństwo

    2026-02-27 21:41

    Ryszard Czarnecki: Warszawa śladem Ankary i New Delhi?

    2026-02-24 09:40

    Robert Bagiński: Ukraina to tylko parawan. Tak elity UE budują federalne monstrum!

    2026-02-24 09:21
    Facebook X (Twitter)
    • Strona główna
    • Wiadomości
    • Polityka prywatności
    © 2026 https://innapolityka.pl

    Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.